Age of Sigmar: Turniej 2000 pkt.

battlereport

Tak mi się „dzieje” od czasu do czasu, że poczytam „zachodnie forumy” o IronJawz’ach. Nabieram wtedy przekonania, że tą armią jednak da się grać! W sensie że, wygrywać…

No więc może tak i jest, ale nie u nas. W końcu „Polak potrafi”! 😀

Zazdroszczę nieco „Anglosasom”, tego bardziej „casualowego” sposobu gry. Oczywiście mówię ogólnie, bo zdarzają się u nich „rozpy” które z nóg walą, zdarzają…

O czym to ja…..A(!) o turnieju miałem mówić :). Jako że, ustaliłem już ton reszty tego wpisu. łatwo możecie się spodziewać jak mi poszło. No po prostu, jak zwykle.

Zabrałem ze sobą rozpiskę, którą grałem tylko raz (czyli tyle ile razy w ogóle grałem w AoS 2.0 – TUTAJ możecie zobaczyć/poczytać jak mi poszło). Cała jej filozofia to mocne uderzenie w turze nr1. By wyrazić się nieco dokładniej:

Bierzemy batalion „Bloodtoofs” i w związku z tym także „Ironfist”. To nam w zasadzie gwarantuje pierwszeństwo w turze nr.1 – mamy jeden „drop”. Za generała robi nam Maw Crusha (z jeźdźcem ma się rozumieć…). Bierzemy sporo bohaterów by „zapewnić” sobie ruch z umiejętności „Mighty Destroyers”. Bierzemy też „Chronomatic Cogs” z endless spells. Dodatkowo dosyć ważna jest „Atherquartz Broch”, która odzyskuje nam  na +5 zużyty właśnie „command point”.

Na start mam 3 command point’y i gotujemy się na wielkie Waaahg! :). Trzeba ustawić się tak by Kapusta miał przynajmniej 6 jednostek Ironjawzów w 15″ calach i wrzeszczeć Waaagh! ile wlezie, odzyskując przy tym command pointy w miarę możliwości :). Mamy (teoretycznie) dodatkowy ruch z „Mighty Destroyers”, dodatkowy ruch k6 (bez bohaterów) z „Iron fista” i jeszcze +2″ do ruchu z „Cogsów”. Do szarży mamy +4 a Ardboyzi nawet +6(sic!). Jak się uda zaszarżować kilkoma jednostkami, trzeba też pamiętać by najpierw wybierać do atakowania najsłabsze jednostki przeciwnika, takie które możemy całe skasować. To nam pozwoli, używając „Smashing and Bashing” na kolejne ataki bez oddawania inicjatywy (wyboru następnej walki) przeciwnikowi. Wszystko to brzmi bardzo ładnie…w teorii :).

Tak wyglądała moja rozpiska:

Megaboss on Maw Crusha

Live to fight

Destroyer

Wierdnob Shaman

Atherquartz Broch

Megaboss

Sash of the Ten Paradises

Warchanter

Warchanter

10 x Ardboyz

10 x Ardboyz

5 x Brutes

3 x Goregruntas

3 x Goregruntas

Teraz pokrótce przebieg bitew.

Bitwa I – Stormcast. Scenariusz „The Relocation Orb”

Tutaj już na początku zawiodły kości , co ma wielkie znaczenie dla tej rozpiski. Tylko jedna jednostka świń, była w stanie się ruszyć znacząco. Maw Crusha niestety spalił swój rzut na 4+, 6 -stka nie wypadła też na pozostałych bohaterach.

Ten jeden rzut na +4 zapewnił by „kapuście” skok za linie przeciwnika,  zamordowanie przynajmniej 2 wrogich bohaterów i zasianie ogólnego zamętu :). W tym sensie był to kluczowy moment już na początku gry. Koniec końców, moja armia nie wypadła źle, przegrałem głównie dlatego że, „Relocation Orb” znalazł się w „obozie przeciwnika” i nijak nie mogłem go zająć. Dodatkowo trzeba też powiedzieć, że zdążyliśmy rozegrać TYLKO 2 tury. Na koniec  w małych punktach straciliśmy oboje ok 750 pkt. Gdyby gra trwała do końca stawiałbym 60/40 na mojego przeciwnika jednak.

Kilak zdjęć z tej bitwy:

Druga bitwa to Nurgle. Scenariusz „Focal Points”

Tutaj trochę źle pokombinowałem. By zadziałało duże Waaagh! Kapusta musi mieć ( w fazie combat) w 15′ 6 (lub więcej) jednostek Ironjawz. Chciałem nią zaatakować na flankę, gdzie znajdowało się 30 bestigorów. Raczej bym ich zmiótł, ale wtedy bym stracił zasięg do niektórych jednostek i Waaagh! by nie wyszło za dobrze. Spróbowałem inaczej. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało ok. Waaagh! wyszło nieźle, trzy atakujące odziały dostały po dodatkowe 6 ataków. Świnie zmiotły maruderów  i Ardboyzi mogli zaatakować Bestigory, jednak ich 90 ataków (sic!) nie dało rady usunąć wszystkich wrednych kóz – zdechło bodajże 18. Dodatkowo po usunięciu maruderów, Blight lords mogli „spajlinować’ do Świń. Miałem nadzieję, że gruntasy wytrzymają dłużej, niestety tak się nie stało i już w turze przeciwnika owi zgniłkowie zaszarżowali moją kapustę :(. I to w sumie koniec „historii” tej bitwy. Maw Crusha zdechł (nie wykonawszy szarży!), jeszcze przez chwilę manewrując byłem w stanie remisować w dużych punktach. Nie trwało to jednak długo, bez pożądanego Waaagh! nie byłem w stanie nic zrobić na (jak zwykle) ogromną wyporność Blight Kings’ów (save 4+ potem 5+ i jeszcze 6+). Przegrana.

Swoją drogą kozy przeżyły do końca bitwy. Koszt Bestigorów i ich porównanie do Ardboyzów budzi dziki śmiech(rozpaczy…)

 

Kilka zdjęć z tej bitwy. Zwrócicie uwagę na konwersję Booxiego, niepomalowane ale chylę czoła za konwersje z bitsów i „greensuff’u” ( w tym zbitsów Stormcastów – hell yeah!!). Nie mogę się doczekać na pomalowaną wersję!

 

Trzecia bitwa – Death. Scenariusz „Places of Arcane Power”.

Tutaj poszło ok, znaczy wydawało się, że wszystkie szarże wejdą jak trzeba. Jednak Ardboyzi spalili szarżę! Mieli do przebycia 10 cali, co jest problematyczne – choć nie za bardzo jeśli pamiętać że mieli +6″ do szarży :(. Poza tym świnie zjadły 20 zombie’ch, ale Kapusta z 30-stu Grimghast Reapers zabiła tylko 18-stu. Wkrótce zapłaciła za to życiem, obrzucana przeróżnymi czarami. Na plus było iż trzymałem 2 z trzech znaczników…i tak już zostało do końca, a przynajmniej do czasu, aż musieliśmy zakończyć grę. Wygrana. Tutaj ,gdyby gra toczyła się dalej przewiduje ponownie, że było by to 60/40 na korzyść mojego przeciwnika.

Kilak zdjęć z tej bitwy:

PS. Mój szaman został uwieczniony „solo” dlatego, że udało mu się „zdispelwować” czar Arkhana na jakieś zwariowanej wartości – ŁATWO! 😀

Podsumowując, bawiłem się dobrze ale chyba większej przyszłości dla tej rozpiski na „polskim rynku” nie ma. Myślę jednak nad wariacjami na ten temat :). Najgorsze jednak dla mnie jest to, że wszystkie moje bitwy trwały dwie(!) tury, bo na więcej nie starczyło czasu! Inni nie byli wiele lepsi w tym temacie. Uważam że GW straciło czy traci kontrolę nad tą grą. Nie wiedziało i dalej nie wie czym ta gra ma być…

 

Do następnego razu…

 

Reklamy

Age of Sigmar/Kings of War: Freeguild/Kingdoms of Men cz.11…chyba

warsztat

Mały powrót do mojej armii Freeguild. W sumie obecnie postrzegam ją również jako armię „Kingdoms of Men” do KoW (choć jak na razie zagrałem raz…) stąd dziwaczny tytuł powyżej…. 🙂

Postanowiłem dorobić sobie kilku kuszników. Dotąd w bitwach AoS gdy wystawiałem ich w liczbie 30, to 10 z nich było tak naprawdę handgunners’ami.

Na poniższym zdjęciu (z bitwy rozegranej dawno temu) widać, że ostatni szereg posiada arkebuzy a nie kusze:

stare kusze

Tak że, postanowiłem uzupełnić odział by był cały uzbrojony jednakowo. W dalszej części tego „planu”, rozszerzę odział 10 handgunner’ów do 30.

Wszyscy kusznicy obecnie prezentują się tak:

Nowe figurki są w całości z Warlorda (video na temat tego zestawu TUTAJ)

Pomalowałem je nieco bardziej kolorowo, zbliżając się trochę do pierwowzoru – historycznych wojaków – Lancknechtów.  Dominuje dalej czerwono-zielony ale jest też parę kolorów dodatkowych. Tutaj pewnie będzie widać lepiej:

I jeszcze rzut na moich ulubieńców z całej 10-tki, Lorenzo i Mieczysław 😀

 

Do następnego razu…

Age of Sigmar: Bitwa 2000 pkt. IronJawz vs Bloodbound

battlereport

Całkiem niedawno doszedłem do wniosku, że nie przegrałem jeszcze w AoS 2.0 żadnej bitwy moimi IronJawz.Wiązało się to zapewne z tym, że żadnej bitwy jeszcze w 2.0 nie rozegrałem 😀

Sytuację tą należało zmienić. Hardo na pojedynek wyzwałem Kubę (pseudonim operacyjny: Pingwinek) i jego wyjącą bandę Khornitów.

Zapraszam zatem na raport bitewny. Niestety będzie on okraszony tylko kilkoma zdjęciami. Nie miałem aparatu a to co wyszło z telefonu… no cóż powiedzmy, że nie wyglądało najlepiej. Było to poniedziałkowe popołudnie – które wszyscy traktujemy treningowo. W związku z czym na stołach pojawia się sporo proxów i podstawek. Również i u mnie zagościły 3 pożyczone „świnie” i jedne prox Warchanter’a.

Pomimo braku zdjęć chciałem Wam opisać tą bitwę. Mam nadzieję, że w szczególności gracze IJ znajdą tu coś ciekawego.

Moja rozpiska wyglądała tak:

Allegiance: Ironjawz – Mortal Realm: Hysh
LEADERS
Megaboss on Maw-Krusha (440)
– General
– Command Trait : Hulking Muscle-bound Brute
– Artefact : Blade of Symmetry
Orruk Weirdnob Shaman (120)
– Artefact : Aetherquartz Brooch
Orruk Warchanter (80)
– Artefact : The Boss Skewer
Orruk Warchanter (80)
UNITS
10 x Orruk Ardboys (160)
10 x Orruk Ardboys (160)
6 x Orruk Gore Gruntas (280)
3 x Orruk Gore Gruntas (140)
5 x Orruk Brutes (180)
BATTALIONS
Bloodtoofs (120)
Ironfist (180)
ENDLESS SPELLS
Chronomantic Cogs (60)
TOTAL: 2000/2000 EXTRA COMMAND POINTS: 2 WOUNDS: 132
LEADERS: 4/6 BATTLELINES: 5 (3+) BEHEMOTHS: 1/4 ARTILLERY: 0/4

Rozpiska Kuby:

Bloodstoker (80)
Lord Of Khorne On Juggernaut (140)
Slaughterpriest (100)
Slaughterpriest (100)
Bloodsecrator (140)
10 x Bloodreavers (70)
– Reaver Blades
20 x Bloodreavers (140)
– Reaver Blades
10 x Bloodreavers (70)
– Reaver Blades
4 x Khorgoraths (360)
3 x Khorgoraths (270)
5 x Skullreapers (170)
– Goreslick Blades
5 x Skullreapers (170)
– Goreslick Blades
Skulltake (190)

Total: 2000 / 2000
Extra Command Points: 1
Allies: 0 / 400
Wounds: 156

Zagraliśmy scenariusz „Total Commitment”.

Jako że moja armia to jeden „drop”, wybrałem że będę zaczynał. Na swoim lewym skrzydle umieściłem 6 gruntasów, za nimi pierwszego Warchantera, dalej Megaboss na Kapuście, za nim pięciu brutów, dalej 3 wielkie świnie i kolejny Warchanter za nimi i dalej 10 i 10 Ardboyzów z Wierdnobem pomiędzy nimi.

Plan był taki by huknąć ma maksa w pierwszej(sic!) turze i zobaczyć czy to co przeżyje będzie stanowiło zagrożenie.

Rozpocząłem i zdawało się że kości mnie kochają. Wszystko co chciałem wypruło z siłą ruskiej rakiety do przodu (wspomagane przez Chronomatic Cogs, choć zdaje się, że mogło się obyć i bez tego czaru)! Wyglądało to tak, że na lewo 6 gruntasów, MawCrusha i 10 Ardboyzów na prawym skrzydle znalazło się w pozycji do szarży.

1

Nie namyślając się długo wszyscy ruszyli do natarcia(!), bez problemu osiągając wyznaczone cele. Co ważne należy dodać, że Megaboss trzy razy wrzasnął „Waaagh!” co w sumie dało każdemu modelowi +4 ataki.

Duże świnie zaatakowały Bloodreavers‚ów (na zdjęciu widoczni jako podstawki po lewej) i Slautherpriest’a. Każdy gruntas miał w sumie 15 ataków, ale wystarczyło tylko „tratowanie świniami”, do ataku jeźdźcami nie doszedłem.  Maruderzy i priest przestali istnieć. Co pozwoliło mi nie dopuścić do głosu mojego przeciwnika (w myśl zdolności armijnej IronJawzów). Następna uderzyła MawCrusha na 4 Khorgorathy. Tu już było ciężej (każde to cholerstwo ma 8 ran…), mimo nie rewelacyjnych rzutów również i ten odział został wyzerowany.

2.jpg

Przyszła kolej na Ardboyzów na lewym skrzydle. Pomimo 60 ataków poszło im słabo. Zabili 2 Skullreapers’ów i żadnego Khorgoroatha. Jeden piekielnik został na 1-ej ranie!

Kontratak Khorna na tym skrzydle, w zasadzie zmiótł cały odział.

3

Na lewo też nie działo się za dobrze…Przegrany rzut na inicjatywę i podwójna tura dla Kuby nie wróżyły dobrze – dla mnie ma się rozumieć.

Mizernie wyglądający Chaos Lord of Khorne, podjechał do mojego Megabossa i pociągnął go „z liścia”. Wynikiem było 9 mortali (no to był baaardzo szczęśliwy rzut…) i pomniejsze obrażenia, które w sumie doprowadziły do zejścia mojego generała z tego łez padołu 😦

4

Ze śmiercią mojego Megabossa wiązała się utrata „Waaagh”, czyli szansy na jakiekolwiek dodatkowe ataki. Na nic się zdały odzyskane dzięki „Aetherquartz Brooch” command point’y.

Prawda jest taka, że od tego punktu zaczęła się masakra mojej armii. Bruty (jak to Bruty…) nie dały rady Skullreaper’om, a gdy „przyjechały” tu jeszcze Khorghoraty całe to towarzystwo zostało wyrżnięte – bez zadyszki dla „czerwonych”.

5

Dzielnie stawały świnie, utrzymując kontrolę nad jednym objectivem przeciwnika – ale w sumie za przeciwników miały Bloodreavers‚ów więc to nie było takie trudne 🙂

6

W przeciwległym od brutów rogu stołu, Wierdnob szaman imał się jeszcze jakiś rozpaczliwych taktyk – czytaj próbował rzucić „Stopę” :). Wkrótce jego i strzegący go odział 10 Ardoboyzów rozjechali czerwoni…

I to było koniec…

Jak zwykle zadowoliłem się zwycięstwem… moralnym.

Tak czy siak bawiłem się dobrze, dawno moje IJ nie zabiły tylu rzeczy :D. Prawda też jest taka, że mogłem to rozegrać lepiej. MawCrusha powinien był zaszarżować generała. Spokojnie by go zabił i jeszcze w nagrodę dostał dodatkowe życie i atak (umiejka Bossa). Ciągle narzekam na Bruty, ale w tym wypadku to oni powinni byli zaszarżować 4 Khorgorathy. Mieli by w sumie 39 ataków różnego rodzaju. Z buffem od Warchantera hit na 2+ z przerzutem wszystkiego i wound na 3+. O ile czerwone bestie by przeżyły to były by w bardzo kiepskim stanie.

Opanowana w ten sposób lewa flanka dały by mi dużą szansę w dalszej części gry, a tak wyszło jak zawsze :).

Pewnie będę grał jeszcze tą rozpiską, a przynajmniej jakąś jej wersją. IJ nie będą silni w drugiej edycji. Nie, dopóki nie dostaną nowego „Battletoma” i dodatkowych jednostek. Niewątpliwie korzystają na pewnych rzeczach, ale słabe testowanie GW (czy raczej jego brak…) powoduje, że armie które były mocne skorzystały nie mniej, a często nawet więcej no nowych „usprawnienich”!

Do następnego razu…