Age of Sigmar: Orruk boar boyz

warsztat

Nadchodzi druga odsłona naszej kampanii AoS. Pierwsza bitwa rozegrana zostało jako ‚skirmish’ (TUTAJ można zobaczyć/poczytać). Tym razem będziemy grali pełnego AoS’a, o ile tak można nazwać bitwę na 500 pkt. :).

Ciężko coś złożyć dla Iron Jawz w 500 pkt-ach. Generalnie miałbym mniej ludków niż w ‚skirmishu’, dlatego postanowiłem poszerzyć swój wybór o dostępne   w „Path to glory” jednostki Destrukcji.

Nie jestem jeszcze pewny co użyje, ale przy tej okazji postanowiłem odświeżyć swoich orc boar boyzów.

Myślę, że wyglądają całkiem ok…

orc boar boyz

…ale brakuje im trochę „Daka”(w tym wypadku żółtego koloru) i podstawki jakby nie te. Nie mam nic przeciwko kwadratom, ale za eklektyzmem już tak bardzo nie przepadam.

Niestety szybka przeróbka nie wchodziła w grę.

orc boar boyz boss

Kwadraciak nijak nie pasował na przewidzianą okrągławą podstawkę. Rozważałem obcięcie tylko rogów kwadratowej podstawki, szybko jednak z tego zrezygnowałem. Pozostawało obcięcie podstawek i ulokowanie ich na nowych, w nieco innym miejscu.

O tak:

orc boar boyz boss1

No i jak to u mnie w ruch poszły „młotek” i obcęgi (tym razem dosłownie 🙂 ). Wkrótce większość dzików wyglądała tak:

boar

Niestety nie obyło się bez ofiar tym razem. Dzik szefa złamał racicę biedaczek! No cóż, nic co by klej do plastiku nie naprawił. Dla dodatkowego wzmocnienia zastosowałem jeszcze, szybko zainscenizowany „kajdan” na raciczce :).

Jeszcze tylko małe niwelowanie schodka powstałego po starej podstawce i…

boarz.jpg

…całość gotowa do podmalowania i wykończenia podstawek.

Oto kilka zdjęć z wyniku końcowego:

Do następnego razu…

Reklamy

Age of Sigmar: Skirmish na 75 pkt. i 4 osoby

battlereport

Dziś początek kampanii. Poprzednia niestety się nie udała. Tym razem w wąskim gronie, 4-ech osób na zasadach „Firestorm”.

Postanowiliśmy rozpocząć w formacie Skirmish. Dodatkowo żeby było „ładnie”, zostałem poproszony o zagranie Destrukcją. W ten sposób były by reprezentowane wszystkie cztery sojusze. Oczywiście się zgodziłem, bo w sumie to mi tęskno za moimi orkami/orrukami.

Na początek rozlokowaliśmy się na mapie i wybrali tereny pod nasze „świątynie” (czy jakoś tak….)

campaign map

Szczerze, muszę poczytać o co tu chodzi… póki co jednak całość nie miała wpływu na naszą rozgrywkę.

Za pole bitwy służył nam nowy produkt GW – „Realm of Battle: Blasted Hallowheart”, który po rozłożeniu i obstawienie terenami prezentował się całkiem, całkiem.

1 table

Postanowione zostało, że gramy z zasadami „Malign Portents” i dodatkowo jeszcze scenariusz z tejże publikacji „Well of Souls”. Scenariusz został trochę zmodyfikowany, jako że grało nas czterech. Zachowaliśmy z niego wiodący element „punktowania duszami” i nieco losową kolejność aktywacji każdego z graczy. Muszę już na wstępie powiedzieć, że całość wyszła znakomicie i wszyscy się świetnie bawili!

Generalnie w scenariuszu chodzi o zebranie jak największej ilości dusz. Robi się to poprzez zabijanie przeciwników, co daje możliwość „złapania” duszy denata na 4+. Dodatkowo na środku stołu znajdował się „krąg dusz” (nie obecny jeszcze na powyższym zdjęciu). Przebywanie, jakimkolwiek swoim modelem w kręgu, na początku swojej fazy bohatera dawało K3 dusz.

Moja banda była najliczniejsza. Na generała wybrałem, nowego „fungoid szamana” (niestety jeszcze niedomalowanego do końca) dodatkowo miałem

3 x Brutes

2 x Gore gruntas

8 x Moonclan grots

3x Ardboyz

Oto moja banda po rozłożeniu:

2 orruks

A oto bandy innych uczestników, Mikołaj „Wołek”:

3 SCE

Stachu „Liefather”:

3 dead

i Bartek, który jako jedyny(poza mną) miał nieco więcej modeli:

4 nurgle

Poniżej stół z bandami i „kręgiem dusz” :

5 start

I rozpoczęło się….

Pierwsi ruszyli Stromcaści (…no a jakże by). Dzięki wymyślnym regułą ruchu jeden z Palladorów już w pierwszej turze wylądował w kręgu.

6

Reszta ruszyła za nim, starając się ubezpieczać flankę przed zbliżającym się nurglem dowodzonym przez Gutrota.

9

7

Do przodu śmignęły też eteryczne truposzczaki…

8

I z zadziwiającą szybkością rzuciły się na palladora okupującego środek stołu:

11.jpg

Niebieski ‚gieroj’ nie przeżył.

Przyszła moja kolej. Pierwsze co zrobiłem to ‚nagrzybiłem” szamana :). Normalnie postać ta może to robić tylko raz na grę, ale dzięki kartom „Malign Portnents” i punktom przepowiedni mogłem utrzymywać „stan odurzenia” non stop! To dosyć istotne bo czyni z szamana (przynajmniej w Skirmishu 🙂 ) poważnego typa. Nie mogę atakować jego sierpem (phi!) ale za to przerzucać rzuty na save’y, czarowanie, rozpraszanie magii i jeszcze rzucać dwa czary na turę.

Zadowolony z siebie ruszyłem do przodu:

10

Szaman wraz z małą obstawą, wpakował się do ruin, którym trafiła się zasada, że wszystkie jednostki w 3″ miały -1 do hita. W sumie to powodowało, że razem ze swoją regułą i  sieciarzem który go obstawiał był -3 do hita. Miał za to dobry widok na krąg, jeśli by chciał cisnąć jakimś czarem.

12

Tymczasem po drugiej stronie stołu Nurgle zdecydował się zaatakować pozostałe siły Stormcastów.

13

Eteryczne truposze, ośmielone zwycięstwem nad palladorem uznały, że będę łatwym celem.  Najpierw Necromancer rzucił we mnie magicznym pociskiem, zadając w sumie jedną ranę, po czym na odległość szarży zbliżyli się widmowi jeźdźcy:

14.jpg

…i zaszarżowali:

15

Wiele jednak z tego nie wynikło. Ani Hexwrights ani moje gobliny nie były wstanie zadać obrażeń.

Gdy przyszła moja kolej…

Szaman chichocząc dziko wymamrotał zaklęcie- coś huknęło, coś błysnęło i pierdnęło – po czym konne zjawy wyjąc nie miłosiernie rozpłynęły się w nicość.

Czar okazał się zabójczy.

Reszta mojej watahy zbliżała się do kręgu. Część była już w stanie zaszarżować na znajdujące się tam Nighthaunt’y:

16.jpg

Poszło nie najgorzej. Trochę obrażeń dostałem, ale Knight of Shrouds został na 1 ranie!

I wtedy nastała tura Stormcastów. Przebrzydły pallador cisnął oszczepem w w/w Knight’a i położył go trupem(!) pozbawiając mnie szansy na pozyskanie jego duszy.

Na domiar złego z tyłu pojawił się jakiś koleś z dużym młotkiem, który jednym klepnięciem pozbawił życia mojego, nic nie spodziewającego, uradowanego się brutala

17

Po drugiej stronie stołu, ciągle wrzała potyczka Nurgla ze Stormcastami. Wołek dowodzący tymi drugimi, nieco przerzedził szeregi ropiejących brzydali. Zapewne dlatego Bartek, ogłaszając to donośnym tonem, zdecydował się zaatakować Sigmarinsów Gutrotem.

18

Gnijący bohater rechocząc dziko rzucił się na szeregi wroga i…. nim cokolwiek zdążył zrobić dostał młotkiem od retrybutora i zszedł był śmiertelnie.

19.jpg

Tymczasem dwa z moich goblinów postanowiły opuścić pole walki (battleshock).

20

Mimo tego zaczynałem przeważać w środku pola, przegoniwszy pozostałe Spirit Hosty  i kupę śmierdzących nurglingów, które myślały że są nieśmiertelne ;).

20a.jpg

Po pewnym czasie wszystkim, poza mną zostały niedobitki na polu bitwy. Jak to się mówi: WAAAGH!

Gruntas zaatakował generała Stromcastów, jedynego ciągle żywego z całej kompanii:

22.jpg

A dwóch ‚chopkaów’ postanowiło dokończyć żywot Necromancera, jedyną pozostałość Nighthaunt:

23

O ile świniak rozjechał rannego Ordinatora (po czym padł od zardzewiałego ostrza heralda Nurgla), o tyle rozochocone ‚chopaki’ nie były w stanie zabić trupiego maga!

Ten zwinnie wywinął się większości ataków i wrzeszcząc głośno uciekł, mamrocząc jakieś zaklęcia. Jest to o tyle istotne, że Staszek (Nighthaunt) miał najwięcej zebranych dusz! Była to ostatnia tura, i moja niezdolność do wyeliminowanie ostatniego ‚trupiego’ modelu spowodowała wygraną Nighthaunt’ów ! 😀

Phi..! Kto by się tam czymś takim przejmował!

WE IZ DA ORRUKS! WE IZ DA BEST!

24.jpg

🙂

 

Do następnego razu…

Age of Sigmar: Raport bitewny 2000 pkt.

battlereport

Nadszedł czas (najwyższy) na krótki opis drugiej z moich bitew na 2000 pkt., rozegranych już jakiś czas temu.

Stawiałem czoła armii papy Nurgla. Mam tutaj traumatyczne wspomnienia, związane z ostatnim występem moich IronJawzów (TUTAJ – jeśli ktoś chciałby rzucić okiem), przeciwko czemuś bardzo podobnemu.

Dla przypomnienia moja rozpiska wyglądała tak:

Allegiance: Free Peoples

Leaders
Battlemage (100)
Allies
Knight-Azyros (80)
Allies
Freeguild General (100)
Stately War Banner

Indomitable
Freeguild General On Griffon (260)
Lance
Artefact: Armour of Meteoric Iron Battleline
10 x Freeguild Archers (100)
30 x Freeguild Crossbowmen (300)
30 x Freeguild Handgunners (300)
40 x Freeguild Guard (280)
Shield and sword
20 x Freeguild Greatswords (300)
Free Peoples Battleline
War Machines
Helstorm Rocket Battery (180)
Allies
Total: 2000 / 2000
Allies: 360 / 400
Wounds: 162
I rozpiska Wojtka, kierującego zgnilizną 🙂 :
Great Unclean One (340)
– Artefact: The Endless Gift
– Lore of Virulence: Favoured Poxes
Lord of Blights (140)
– General
– Trait: Grandfather’s Blessing
– Artefact: The Splithorn Helm
Sorcerer (120)
– Lore of Malignance: Blades of Putrefaction
Sayl The Faithless (120)
5 x Chaos Knights (160)
– Ensorcelled Weapons
– Mark of Chaos: Nurgle
30 x Chaos Warriors (480)
– Hand Weapon & Shield
– Mark of Chaos: Nurgle
10 x Chaos Marauders (60)
– Axes & Shields
– Mark of Chaos: Nurgle
5 x Putrid Blightkings (160)
5 x Putrid Blightkings (160)
5 x Putrid Blightkings (160)
Plaguetouched Warband (100)
Total: 2000 / 2000
Allies: 0 / 400
Wounds: 180

Wylosowaliśmy scenariusz „Scorched Earth” – co od tamtego czasu często mi się zdarza :). Tym razem mocno się ‚zbunkrowałem’ przy rozstawieniu wiedząc co nastąpi. Zresztą oboje to wiedzieliśmy, zionące smrodem odziały (dowodzone przez Wojtka 🙂 ) ani przez chwile nie ukrywały co zamierzają zrobić.
Tak wyglądało moje rozstawienie:
freeguild vs nurgle
1freeguild vs nurgle1
…a tak przeciwnika:
1freeguild vs nurgle
Oczywiście nie miałem szans na rozpoczynanie jako pierwszy, więc ‚zacisnąłem poślady’ i przygotowałem się na….chciałem napisać ‚smród’, ale w połączaniu z tymi zaciśniętymi rzeczami o których pisałem wyglądało by to głupio ;P.
No wiecie o co chodzi…
Zanim Nurgle się ruszył, przemieściłem swoich łuczników co nieco. Miało to na celu nieco ‚odgiąć’ nadchodzących chaośników :
1freeguild vs nurgle2
Nie chciałem żeby bili jak pierwsi moich Greatswordów.
 Gdy gnijąca armia ruszyła do przodu, to było to niczym fala przyboju. Wojownicy ustawieni w ‚conga line’ dzięki Sayl’owi od razu znaleźli się 9″ od moich linii. Całe reszta dzięki jakimś ‚buffom’ chorym i śmierdzącym, też znalazła się nieprzyjemnie blisko.
1freeguild vs nurgle3
1freeguild vs nurgle4
1freeguild vs nurgle5
Tutaj jednak nastąpił mały zgrzyt…
Mimo całego hokus-pokus, ku rozczarowaniu papy Nurgla, wojownicy spalili szarżę. To pozwoliło mi rozluźnić pewną, opisywaną już cześć ciała i przygotować się na swoją turę.
A ta wiadomo jak wygląda…
O ile zbliżające się fale przyboju są niewątpliwie straszne, o tyle moja armia służy do ich rozbijania. Jest niczym falochron, o ile oczywiście ma szansę zadziałać. Jedyny ruch jaki wykonałem, to byli Greatswordzi na prawym skrzydle. Po czym nastąpiło strzelanie.
W zasadzie cały ogień skupiłem na wojownikach chaosu, blokujących moją armię. Tym razem nie mieli oni save’a z kosmosu, ale coś co to równoważyło.  Zarówno w strzelaniu jak i  w walce wręcz trafiałem ich na -2!
Możecie sobie więc wyobrazić, że pomimo całego mojego strzelania nie padło ich zbyt wielu. Nie znaczy to że poszło źle, po prostu walka z tymi typami tak wygląda. Generalnie poszło na tyle dobrze, że ściągając gnijące(…i śmierdzące) trupy wojowników, mój przeciwnik zdecydował się na zwolnienie mi prawej flanki.
Jak to mówią „Co się odwlecze to nie uciecze”, także doczekałem się szarży na mój bunkier. Wjechali na mnie warrior’zy, konni rycerze i blightkings z prawej strony próbujący załatać dziurę po martwych wojownikach.
1freeguild vs nurgle6
przepraszam za kiepskie zdjęcie powyżej
1freeguild vs nurgle7
1freeguild vs nurgle8
Oczywiście oddałem salwę ostrzegawczą (mierząc w łeb!) zarówno z arkebuzerów jak i kuszników. Jako że, zasada mi na to pozwala cześć z kuszników wypaliła w Blightking’sów.
Za często niestety moje rzuty wyglądały tak:
1freeguild vs nurgle9
8(!) jedynek na 20 kości. Dzięki bogu za Knight Azyros’a który pozwalał mi je przerzucać!
Arkebuzerzy wypalili tym razem w rycerzy chaosu, generalnie kończąc ich występy gościnne i wysyłając wszystkich do piekła (czy gdziekolwiek te ropiejące paskudy się udają).
Dalej była już tylko walka w zwarciu.
Była dla mnie raczej łaskawa. Pikinierzy z save’em na 2+ (mieli mystic shield na sobie) wywołali grymas niezadowolenia na twarzy mojego przeciwnika (mówiłem już, że Nurglem dowodził Wojtek? 🙂 ), a i zapuchnięci, grubi śmierdziele mieli problem z ubiciem wszystkich łuczników. W sumie straciłem (strzelcy/arkebuzy padli od magii):
1freeguild vs nurgle10
1freeguild vs nurgle11
Na prawej flance, Greatsword’dzi przepychając się pomiędzy resztką łuczników zaszarżowali Putrid’ów, robiąc z nich krwawą papkę (…śmierdzącą).
1freeguild vs nurgle12
Wojownicy chaosu jednak nie umierali wystarczająco szybko, i mój bunkier zaczął, najpierw trzeszczeć:
1freeguild vs nurgle13
…a później pękać, gdy kolejny odział blightkings dołączył do kotła:
1freeguild vs nurgle14
Na prawej flance szykowałem tymczasem skok na kasę. Mój gryf, lecąc skrajem pola walki, zamierzał zaatakować znacznik/objectiv znajdujący się w lesie i chroniony przez odział 10 maruderów:
1freeguild vs nurgle15
Czas grał rolę, gdyż w centrum pola walki pojawił się ‚Great unclea One’ (sterowany przez Wojtka oczywiście 🙂 )
1freeguild vs nurgle16
Helstrom Rockets, w ramach pomocy Gryfowi grzmotnęły w maruderów zabijając 5. Gryf zaryczał tryumfalnie i spięty ostrogami swego jeźdźca spadł z nieba na zgniłe sługi chaosu:
1freeguild vs nurgle17
I….nie zrobił absolutnie nic. NIC!
Maruderzy generalnie wybuchnęli gromkim śmiechem, widząc skuteczność ‚wielkiego kurczaka’.
Czas naglił. Mój scereen pikinierów przeszedł do historii, i arkebuzerzy musieli się kolbami oganiać przed naporem putrid’ów:
1freeguild vs nurgle18
Popełniłem też spory błąd, nie przyglądając się znacznikom. Po utracie pikinierów okazało się, że to zgniła (…i śmierdząca) armia (dowodzona przez Wojtka. Już mówiłem?) jest w posiadaniu ich obu! Ani kusznicy, ani strzelcy nie byli w zasięgu. Przeciwnik nie namyślając się długo spalił oba! Jedyne szczęście w nieszczęściu to to, że dostał po 1 pkt. za każdy.
Nie zmieniało to jednak tego że, obecnie oddalał się ode mnie w punktacji.
Osieroceni strzelcy zawzięli się w sobie i przy sporej pomocy chłopców od kusz zaczęli kosić przeciwników:
1freeguild vs nurgle19
Aż w końcu w turze nr 4 zdechło całe, to zgniłe (…i śmierdzące ma się rozumieć) ścierwo (dowodzone przez…):
1freeguild vs nurgle20
Tymczasem na środku starałem się powstrzymać Wielkiego Śmierdziela (…i wszyscy razem: dowodzonego przez… 😀 ), przed dotarciem do znacznika.
Najpierw zaatakowali go łucznicy, których grubas szybko zniszczył. Potem ruszyli do ataku Greatswor’dzi, prując gnijące cielsko swoimi wielkimi mieczami:
1freeguild vs nurgle21
Ku ich przerażeniu jednak, okrutne rany jakie zadawali, w mgnieniu oka zrastały się i wypełniały na powrót obrzydliwymi czerwiami.
Gryf (i bohater na nim), przerażeni perspektywą spotkania z GUO, tym razem posiekali maruderów na kawałki. Spalili znacznik za 3 pkt.!
1freeguild vs nurgle22
Ciągle jednak przegrywałem.
Gryf ruszył na drugi znacznik pilnowany tylko przez Syal’a i jakiegoś tam drugiego (….śmierdzącego) maga. W owych wypalił też Helstorm, zadając niestety tylko 2 rany.
W końcu dopadł ich gryf i….po raz kolejny popisał się wysoką nieskutecznością. Jako że, była to tura nr.5 fatalny atak gryfa kosztował mnie przegraną grę. Jeden punkt o ile dobrze pamiętam :).
Podsumowując. Jak dla mnie był to kolejny udany występ chłopców z pod znaku Freeguild. Nie widać tego w tekście, ale z niejaką satysfakcją oglądałem minę mojego przeciwnika*, gdy prze pewien czas, bez większych rezultatów tłukł w mój mur pikinierów sam powoli tracąc wojowników.
Przegrałem, ale nie była to przegrana z tych, po których nie masz już ochoty grać bo przeciwnik zdominował cię w każdym aspekcie. Tak mniej więcej się czułem, po podobnej rozgrywce gdy użyłem IronJawz :).
W sumie, przegrałem bo gorzej grałem, a to zawsze można poprawić.
Gryf po raz kolejny okazał się niewypałem. Jego potencjalnie duży ‚output’ w obrażeniach nie zadziałał jak trzeba. Zastanawiam się czy go dalej używać. Knight Azyros był nieoceniony, dając możliwość przerzucania 1-nek! Greatsword’zi bardzo solidny ‚performance’ po raz kolejny. W sumie wszystko działało dobrze–>poza gryfem!
Na pewno mogłem Azyrosa wykorzystać też lepiej. Po za przerzutem jedynek ma całkiem potężną umiejętność (szczególnie przeciwko chaosowi) której nie użyłem.
I to na tyle.
Do następnego razu…
* To za tą traumatyczną grę IronJawz, kiedy przez 5 tur waliłem w mur chaośników z baaardzo mizernym rezultatem ! 🙂