Age of Sigmar: Raport bitewny 2000 pkt.

battlereport

Nadszedł czas (najwyższy) na krótki opis drugiej z moich bitew na 2000 pkt., rozegranych już jakiś czas temu.

Stawiałem czoła armii papy Nurgla. Mam tutaj traumatyczne wspomnienia, związane z ostatnim występem moich IronJawzów (TUTAJ – jeśli ktoś chciałby rzucić okiem), przeciwko czemuś bardzo podobnemu.

Dla przypomnienia moja rozpiska wyglądała tak:

Allegiance: Free Peoples

Leaders
Battlemage (100)
Allies
Knight-Azyros (80)
Allies
Freeguild General (100)
Stately War Banner

Indomitable
Freeguild General On Griffon (260)
Lance
Artefact: Armour of Meteoric Iron Battleline
10 x Freeguild Archers (100)
30 x Freeguild Crossbowmen (300)
30 x Freeguild Handgunners (300)
40 x Freeguild Guard (280)
Shield and sword
20 x Freeguild Greatswords (300)
Free Peoples Battleline
War Machines
Helstorm Rocket Battery (180)
Allies
Total: 2000 / 2000
Allies: 360 / 400
Wounds: 162
I rozpiska Wojtka, kierującego zgnilizną 🙂 :
Great Unclean One (340)
– Artefact: The Endless Gift
– Lore of Virulence: Favoured Poxes
Lord of Blights (140)
– General
– Trait: Grandfather’s Blessing
– Artefact: The Splithorn Helm
Sorcerer (120)
– Lore of Malignance: Blades of Putrefaction
Sayl The Faithless (120)
5 x Chaos Knights (160)
– Ensorcelled Weapons
– Mark of Chaos: Nurgle
30 x Chaos Warriors (480)
– Hand Weapon & Shield
– Mark of Chaos: Nurgle
10 x Chaos Marauders (60)
– Axes & Shields
– Mark of Chaos: Nurgle
5 x Putrid Blightkings (160)
5 x Putrid Blightkings (160)
5 x Putrid Blightkings (160)
Plaguetouched Warband (100)
Total: 2000 / 2000
Allies: 0 / 400
Wounds: 180

Wylosowaliśmy scenariusz „Scorched Earth” – co od tamtego czasu często mi się zdarza :). Tym razem mocno się ‚zbunkrowałem’ przy rozstawieniu wiedząc co nastąpi. Zresztą oboje to wiedzieliśmy, zionące smrodem odziały (dowodzone przez Wojtka 🙂 ) ani przez chwile nie ukrywały co zamierzają zrobić.
Tak wyglądało moje rozstawienie:
freeguild vs nurgle
1freeguild vs nurgle1
…a tak przeciwnika:
1freeguild vs nurgle
Oczywiście nie miałem szans na rozpoczynanie jako pierwszy, więc ‚zacisnąłem poślady’ i przygotowałem się na….chciałem napisać ‚smród’, ale w połączaniu z tymi zaciśniętymi rzeczami o których pisałem wyglądało by to głupio ;P.
No wiecie o co chodzi…
Zanim Nurgle się ruszył, przemieściłem swoich łuczników co nieco. Miało to na celu nieco ‚odgiąć’ nadchodzących chaośników :
1freeguild vs nurgle2
Nie chciałem żeby bili jak pierwsi moich Greatswordów.
 Gdy gnijąca armia ruszyła do przodu, to było to niczym fala przyboju. Wojownicy ustawieni w ‚conga line’ dzięki Sayl’owi od razu znaleźli się 9″ od moich linii. Całe reszta dzięki jakimś ‚buffom’ chorym i śmierdzącym, też znalazła się nieprzyjemnie blisko.
1freeguild vs nurgle3
1freeguild vs nurgle4
1freeguild vs nurgle5
Tutaj jednak nastąpił mały zgrzyt…
Mimo całego hokus-pokus, ku rozczarowaniu papy Nurgla, wojownicy spalili szarżę. To pozwoliło mi rozluźnić pewną, opisywaną już cześć ciała i przygotować się na swoją turę.
A ta wiadomo jak wygląda…
O ile zbliżające się fale przyboju są niewątpliwie straszne, o tyle moja armia służy do ich rozbijania. Jest niczym falochron, o ile oczywiście ma szansę zadziałać. Jedyny ruch jaki wykonałem, to byli Greatswordzi na prawym skrzydle. Po czym nastąpiło strzelanie.
W zasadzie cały ogień skupiłem na wojownikach chaosu, blokujących moją armię. Tym razem nie mieli oni save’a z kosmosu, ale coś co to równoważyło.  Zarówno w strzelaniu jak i  w walce wręcz trafiałem ich na -2!
Możecie sobie więc wyobrazić, że pomimo całego mojego strzelania nie padło ich zbyt wielu. Nie znaczy to że poszło źle, po prostu walka z tymi typami tak wygląda. Generalnie poszło na tyle dobrze, że ściągając gnijące(…i śmierdzące) trupy wojowników, mój przeciwnik zdecydował się na zwolnienie mi prawej flanki.
Jak to mówią „Co się odwlecze to nie uciecze”, także doczekałem się szarży na mój bunkier. Wjechali na mnie warrior’zy, konni rycerze i blightkings z prawej strony próbujący załatać dziurę po martwych wojownikach.
1freeguild vs nurgle6
przepraszam za kiepskie zdjęcie powyżej
1freeguild vs nurgle7
1freeguild vs nurgle8
Oczywiście oddałem salwę ostrzegawczą (mierząc w łeb!) zarówno z arkebuzerów jak i kuszników. Jako że, zasada mi na to pozwala cześć z kuszników wypaliła w Blightking’sów.
Za często niestety moje rzuty wyglądały tak:
1freeguild vs nurgle9
8(!) jedynek na 20 kości. Dzięki bogu za Knight Azyros’a który pozwalał mi je przerzucać!
Arkebuzerzy wypalili tym razem w rycerzy chaosu, generalnie kończąc ich występy gościnne i wysyłając wszystkich do piekła (czy gdziekolwiek te ropiejące paskudy się udają).
Dalej była już tylko walka w zwarciu.
Była dla mnie raczej łaskawa. Pikinierzy z save’em na 2+ (mieli mystic shield na sobie) wywołali grymas niezadowolenia na twarzy mojego przeciwnika (mówiłem już, że Nurglem dowodził Wojtek? 🙂 ), a i zapuchnięci, grubi śmierdziele mieli problem z ubiciem wszystkich łuczników. W sumie straciłem (strzelcy/arkebuzy padli od magii):
1freeguild vs nurgle10
1freeguild vs nurgle11
Na prawej flance, Greatsword’dzi przepychając się pomiędzy resztką łuczników zaszarżowali Putrid’ów, robiąc z nich krwawą papkę (…śmierdzącą).
1freeguild vs nurgle12
Wojownicy chaosu jednak nie umierali wystarczająco szybko, i mój bunkier zaczął, najpierw trzeszczeć:
1freeguild vs nurgle13
…a później pękać, gdy kolejny odział blightkings dołączył do kotła:
1freeguild vs nurgle14
Na prawej flance szykowałem tymczasem skok na kasę. Mój gryf, lecąc skrajem pola walki, zamierzał zaatakować znacznik/objectiv znajdujący się w lesie i chroniony przez odział 10 maruderów:
1freeguild vs nurgle15
Czas grał rolę, gdyż w centrum pola walki pojawił się ‚Great unclea One’ (sterowany przez Wojtka oczywiście 🙂 )
1freeguild vs nurgle16
Helstrom Rockets, w ramach pomocy Gryfowi grzmotnęły w maruderów zabijając 5. Gryf zaryczał tryumfalnie i spięty ostrogami swego jeźdźca spadł z nieba na zgniłe sługi chaosu:
1freeguild vs nurgle17
I….nie zrobił absolutnie nic. NIC!
Maruderzy generalnie wybuchnęli gromkim śmiechem, widząc skuteczność ‚wielkiego kurczaka’.
Czas naglił. Mój scereen pikinierów przeszedł do historii, i arkebuzerzy musieli się kolbami oganiać przed naporem putrid’ów:
1freeguild vs nurgle18
Popełniłem też spory błąd, nie przyglądając się znacznikom. Po utracie pikinierów okazało się, że to zgniła (…i śmierdząca) armia (dowodzona przez Wojtka. Już mówiłem?) jest w posiadaniu ich obu! Ani kusznicy, ani strzelcy nie byli w zasięgu. Przeciwnik nie namyślając się długo spalił oba! Jedyne szczęście w nieszczęściu to to, że dostał po 1 pkt. za każdy.
Nie zmieniało to jednak tego że, obecnie oddalał się ode mnie w punktacji.
Osieroceni strzelcy zawzięli się w sobie i przy sporej pomocy chłopców od kusz zaczęli kosić przeciwników:
1freeguild vs nurgle19
Aż w końcu w turze nr 4 zdechło całe, to zgniłe (…i śmierdzące ma się rozumieć) ścierwo (dowodzone przez…):
1freeguild vs nurgle20
Tymczasem na środku starałem się powstrzymać Wielkiego Śmierdziela (…i wszyscy razem: dowodzonego przez… 😀 ), przed dotarciem do znacznika.
Najpierw zaatakowali go łucznicy, których grubas szybko zniszczył. Potem ruszyli do ataku Greatswor’dzi, prując gnijące cielsko swoimi wielkimi mieczami:
1freeguild vs nurgle21
Ku ich przerażeniu jednak, okrutne rany jakie zadawali, w mgnieniu oka zrastały się i wypełniały na powrót obrzydliwymi czerwiami.
Gryf (i bohater na nim), przerażeni perspektywą spotkania z GUO, tym razem posiekali maruderów na kawałki. Spalili znacznik za 3 pkt.!
1freeguild vs nurgle22
Ciągle jednak przegrywałem.
Gryf ruszył na drugi znacznik pilnowany tylko przez Syal’a i jakiegoś tam drugiego (….śmierdzącego) maga. W owych wypalił też Helstorm, zadając niestety tylko 2 rany.
W końcu dopadł ich gryf i….po raz kolejny popisał się wysoką nieskutecznością. Jako że, była to tura nr.5 fatalny atak gryfa kosztował mnie przegraną grę. Jeden punkt o ile dobrze pamiętam :).
Podsumowując. Jak dla mnie był to kolejny udany występ chłopców z pod znaku Freeguild. Nie widać tego w tekście, ale z niejaką satysfakcją oglądałem minę mojego przeciwnika*, gdy prze pewien czas, bez większych rezultatów tłukł w mój mur pikinierów sam powoli tracąc wojowników.
Przegrałem, ale nie była to przegrana z tych, po których nie masz już ochoty grać bo przeciwnik zdominował cię w każdym aspekcie. Tak mniej więcej się czułem, po podobnej rozgrywce gdy użyłem IronJawz :).
W sumie, przegrałem bo gorzej grałem, a to zawsze można poprawić.
Gryf po raz kolejny okazał się niewypałem. Jego potencjalnie duży ‚output’ w obrażeniach nie zadziałał jak trzeba. Zastanawiam się czy go dalej używać. Knight Azyros był nieoceniony, dając możliwość przerzucania 1-nek! Greatsword’zi bardzo solidny ‚performance’ po raz kolejny. W sumie wszystko działało dobrze–>poza gryfem!
Na pewno mogłem Azyrosa wykorzystać też lepiej. Po za przerzutem jedynek ma całkiem potężną umiejętność (szczególnie przeciwko chaosowi) której nie użyłem.
I to na tyle.
Do następnego razu…
* To za tą traumatyczną grę IronJawz, kiedy przez 5 tur waliłem w mur chaośników z baaardzo mizernym rezultatem ! 🙂
Reklamy

Age of Sigmar: Raport bitewny 500 pkt. Mini kampania bitwy 2 i 3

battlereport

Oto małe sprawozdanie z moich 2-ch kolejnych bitew, 500 pkt. Free Peoples.

W bitwie nr.2 wpadłem na Fleash – eater Courts i po raz kolejny scenariusz z paleniem znaczników.

Przeciwnik miał w swojej rozpisce 20 guli, dodatkowe 10 guli i Varghulf’a. Jako że, między bitwami rozpisek nie zmieniamy miałem dokładnie to samo co ostatnio:

30 arkebuzarów, 10 guardów i generała.

Moje rozstawienie:

1

…i przeciwnika, po przeciwnej stronie stołu:

2

Armia ‚trupożerców’ działa (czy może raczej odpowiednim określeniem było by ‚nie działa’ ) podobnie jak IronJaws. Jedyne co mogą zrobić to spróbować cię ‚zjeść’ w walce wręcz. Mało wyszukana taktyka (o której coś wiem…), która szczególnie ostatnio nie do końca się sprawdza.

W tym sensie, jest to przeciwnik dla mnie idealny. Oczywiście przy 500 pkt., kiedy nie bardzo mam się czym zastawić może być różnie…

Tymczasem…

3

Ohydne bestie, kłapiąc swymi potężnymi szczękami aż paliły się do ataku.

4

Moim strzelcom za to, palce nerwowo drgały na spustach…

Trupożercy ruszyli pierwsi, rozciągając się w biegu. Varghulf wylądował na szczycie wzgórz budząc przerażenie moich wojsk.

4a

W swojej turze przesunąłem mój ‚screen’ do przodu i przygotowałem się na nieuniknione.

5

Tak jak oczekiwałem ‚dworscy’ 🙂 uderzyli, stawiając wszystko na jedną kartę. Mój przeciwnik miał sporo szczęścia. W rzutach na szarże wyrzucił 2x powyżej 10, co pozwoliło uderzyć na mnie, zarówno mniejszej grupie guli jaki latającemu straszydłu.

Gule zaatakowały pierwsze, dobry, wspomniany rzut pozwolił im obiec moich pikinierów i zaatakować strzelców.

6

Nim jednak uderzyli, moi strzelcy na komendę, oddali salwę ze swej broni. Gdy dym się rozwiał, ani jeden z guli nie pozostał żywy.

Teraz zaatakował Varghulf. On również wybrał strzelców na pierwszą przekąskę. Nie mogłem do niego strzelać (do szarżującego przeciwnika), bo umiejętność tę wykorzystałem już w tej turze.

7

Słabe rzuty spowodowały jednak że obeszło się głównie strachem. Większa grupa guli była wstanie zaatakować tylko moich pikinierów.

8.jpg

9

Przeciwnicy patrząc na mój mały, 10-cio osobowy ‚screen’ dochodzą zapewne do wniosku, że go szybko przepchną/zjedzą/zabiją. Tymczasem jakby nie było, te małe ludki mają save na 3+ z przerzutem 1-nek. Tak że nie jest to takie znowu proste :).

W każdym razie gule nie zrobiły na pikinierach większego wrażenia…

Pożarły 3 dzielnych wojowników, a ja za kłułem 2 z nich. Oczywiście na dłuższą metę nie miałbym szans, ale raczej nie planowałem przetrzymywać tych nieproszonych gości w ‚moich progach’.

Wygrałem rzut na inicjatywę i postanowiłem się pozbyć wyżej wspomnionych natrętów.  Strzelcy oddali salwę w watahę mniejszych trupojadów.

Niestety nie udało mi się uśmiercić wszystkich:

11

Varghulf widząc że jego ‚podopieczni’ padają jak muchy, skupił się i tym razem jego ataki były groźniejsze:

12

Moi strzelcy, pomimo że bardzo chcieli, w walce wręcz nie za bardzo mogli uszkodzić dużego „batmana”.

Nadszedł czas na rzut inicjatywy. Być może nie było kluczowe kto go wygra, ale na pewno bardzo ważne. Gdyby Stachu (gracz Fleash-eater) wygrał, mógł dostawić k6 do swoich guli, a pierwszeństwo w ataku dla Varghulfa mogło zdewastować moich strzelców.

Mój rzut to było 2…..

Przeciwnik jednak był na tyle miły, że wyrzucił 1 :D. Dobra nasza!

Wynik teraz mógł być już tylko jeden. Strzelcy wypalili w ‚batmana’ a generał zaszarżował resztkę guli.

W wyniku wyżej opisanych działań, wszyscy smakosze i  miłośnicy Hannibala Lecter’a odeszli w zaświaty kończąc bitwę moim zwycięstwem.

13

Bitwę nr 3 stoczyłem z Kubą, który właśnie rozpoczął swoją przygodę z AoS grając ‚Khornitami’

Nie, nie chodzi o korniki, tylko o zwolenników boga krwi.

Zdecydowałem się na krótki opis tego starcia w jednym wpisie z powyższą bitwą, bo niestety nie miałem ze sobą aparatu, a po zrobieniu 2 zdjęć telefonem, tenże się wyładował :).

Mój przeciwnika miał w swojej rozpisce: 20 x Bloodreavers, 10 x Bloodreavers, 2 x khorgorath i Bloodsecrator’a

Ja miałem….no wiadomo co.

Przeciwnik podobny do poprzedniego. Różnica była w scenariuszu. Wylosowaliśmy „Battle for the pass”, ale żeby uprościć rozgrywkę zostawiliśmy tylko 2 znaczniki w centralnej części stołu.

Kuba posiadał 4 jednostki do moich 3. Przy moim małym oddziale pikinierów, nie chciałem dać tym razem się okrążyć i obejść.

Zaczynałem jako pierwszy i żeby być szczerym wygrałem każdy, kolejny rzut o inicjatywę. Było to dosyć zabawne, bo co bym nie wyrzucił przeciwnik rzucał o 1 mniej. Ja 2 to oponent 1, ja 3 oponent 2….itd :).

Na początku przesunąłem się nieco do przodu rozciągając moich pikinierów maksymalnie.

Szaleńcy Khorna zbliżali się z obu stron małego wzgórz na środku pola walki. Na lewej flance miałem 20 bloodreaverów i 2 Khorgorath’y. Ku mojemu niemiłemu zaskoczeniu pełna salwa moich arkebuzerów w dwa wielkie potwory wyrządziła zaledwie 6 ran.

Po raz kolejny moi ludzi nastawili swoje piki w pozycji bojowej i czekali na nieunikniony atak przeciwnika.

Khorghorath’y wyrzuciły, bodajże 11 na szarże i (jak w poprzedniej bitwie) były w stanie obejść moja piechotę i uderzyć na strzelców.

Dwudziestu wyjących bloodreaver’ów, uderzyło na las moich pik (las…he he całe 10).

Strzelcy wyładowali co mieli w szarżujące bestie. Tym razem z nie najgorszym skutkiem. Jedna padła, drugiej zostały 3 rany.

1

Bloodreaver’si mając po 3 ataki wyżyli się na moich niepozornych ludzikach/pikinierach kładąc trupem 6-ściu.

Faza ‚battleshock’ była jednak dla mnie łaskawa, nikt dodatkowo nie uciekł. Zapewne rzut 2x po 2 kości, możliwość wyboru najniższej i 1-nki niwelujące całkiem efekt poniesionych strat, mają coś z tym wspólnego :).

Dalej potoczyło się już w znany sposób. Salwa w wyjących, krwawych barbarzyńców spowodowała, że wyli znacznie mniej. Khorngorath’a zaszarżował generał  i razem ze strzelcami ubili dużą bestię.

2

Oddałem nawet ostrzegawczy strzał (padło dwóch) w kierunku mniejszej grupy barbarzyńców(widoczna powyżej w górnym, prawym rogu). Dało im to na tyle do myślenia, że spiep….oddalili się znaczy za małe wzgórze. Podobnie uczynił bloodsecarator, widząc resztę dużego oddziału padającą od moich kul.

To co potoczyło się zgoła inaczej, niż w poprzedniej bitwie to to, że w sumie przegrałem. Na punkty. Przeciwnik kontrolował je na tyle długo, że w momencie w którym mogłem je odzyskać, nie byłem już w stanie nadrobić straty.

No cóż, moja armia jest raczej wolna. Wiedziałem to nawet, zanim zacząłem nią grać. Przy 500 pkt. widać to jeszcze bardziej.

Nic to! Moje ‚człowieki’ za każdym razem zmuszały przeciwnika do ustąpienia z pola bitwy! To, że z 2-ch na 3-y przypadki było to za późno żeby wygrać…no cóż. Jak to mówią anglo-sasi „Nobody’s perfect” :).

Zobaczymy jak pójdzie na 1000 pkt.!

Do następnego razu…

Age of Sigmar: Raport bitewny 2000 pkt.

battlereport

Age of Sigmar Battle report: 2000 pts.

Przyszedł czas na prawdziwą bitwę :).

The time has come for a real  battle with my Freeguild.

Tak jak wspomniałem wcześniej, w zeszłą sobotę spotkaliśmy się w naszym małym kółku (gospodyń wiejskich), by rozegrać parę bitew. Było to dla mnie dosyć ekscytujące, jako że po raz pierwszy miałem zagrać 2-tysięczną bitwę moimi ” Wolno Cechowcami”:).

We have met in our merry group to play some AoS, previous Saturday. For me, personally it was rather exciting, since I was to play for the first time with 2000 pts. strong force.

Na pierwszą bitwę ustawiłem się przeciwko wrażym najemnikom spod znaku Fyreslayers dowodzonymi przez Booxiego.

This very first battle, was to be against ferocious mercenaries known as Fyreslayers, led by Booxi.

Obie bitwy, które tego dnia stoczyłem, mają dla mnie specyficzną wartość, jako że przeciwnicy z którymi się mierzyłem, rozbili ostatnimi czasy moje armie Destruction w drobny mak.

Both battles that i waged on this day were somewhat interesting to me. Only recently both of my opponents whooped my bottom, while I was using with Destruction army.

Ze wspomnianymi krasnoludami grałem 2 (a może to było 3) razy, za każdym razem próbując wymyślić rozpiskę, która by coś na nich poradziła. Czyści Ironjawz polegli, pamiętam też rozpiskę z 80 goblinami i Troll Hag i chyba było coś jeszcze…. :). W każdym razie moje armie nie były przeciwnikami dla tych rudych bandytów.

With mentioned dwarfs I played 2 times (or maybe it was 3…), each time trying to think of a force that would deal with them. Ironjawz were swiftly destroyed, I do remember a list with 2x 40 goblins and a troll hag, and some more stuff…I think :). Anyway my armies were not an equal opponent for those redheaded bandits.

Rozumiecie zatem moją ciekawość. Typowa taktyka rudych (rudy to fałszywy – tak mawia moja mama:) ), to teleport (technicznie rzecz biorąc wykopują się z ziemi) 30 x Vulkite Berzerkers (czasami więcej niż jeden oddział) w 9″ od twojego wojska. Następnie obrzucają cię swoimi toporkami (raz lub dwa razy zależy od rozpiski), po czym szarżują (mają zawsze jakiś tam badziew, który powoduję, że szarża z 9″ jest prawie pewna). Mogą też po szarżowaniu obrzucić człowieka swoimi tarczami, które na D6 =6 jadą mortalami. Tak że, „alpha strike” w wykonaniu pokurczów dla mojej destrukcji był nie do przejścia.

So, you do get my interest in the outcome. Typical tactics for the redheads (redhead = false/two-faced, that’s what my mom says 🙂 ) is to teleport (technically they dig out of the ground) 30 x Vulkite Berzerkers (sometimes more than one unit) in 9 from your army. Then they will throw axes at you (once or twice, depends on a list), and afterwards comes a charge (they do have always, some shitty stuff that’s makes 9″ charge no problem). It is quite possible to throw their slingshields at you after charge, which on k6=6 will deal mortal wounds. So you do see, that their alpha strike is rather decisive, at least it was for my destruction armies.

 

Czas na grę. Moja rozpiska:

Ok, time for a game. Here is what I had:

Allegiance: Free Peoples

Leaders
Battlemage (100)
Allies
Knight-Azyros (80)
Allies
Freeguild General (100)
Stately War Banner

Indomitable
Freeguild General On Griffon (260)
Lance
Artefact: Armour of Meteoric Iron Battleline
10 x Freeguild Archers (100)
30 x Freeguild Crossbowmen (300)
30 x Freeguild Handgunners (300)
40 x Freeguild Guard (280)
Shield and sword
20 x Freeguild Greatswords (300)
Free Peoples BattlelineWar Machines
Helstorm Rocket Battery (180)
AlliesTotal: 2000 / 2000
Allies: 360 / 400
Wounds: 162

Pikinierzy (technicznie: Guard with sword and shield) są w kompani ze strzelcami i kusznikami.
Pikes (technically: Guard with sword and shield) are in a Great Company with handgunners and crossbowman
 
Rozpiska Booxiego:
Booxi’s List:
Allegiance: Fyreslayers
Auric Runesmiter (80)
– Forge Key
Auric Runesmiter (80)
– Forge Key
Battlesmith (80)
– General
– Trait: Exemplar of the Ancestor
– Artefact: Obsidian Coronet
30 x Vulkite Berzerkers (330)
– War-Picks & Slingshields
30 x Vulkite Berzerkers (330)
– War-Picks & Slingshields
30 x Vulkite Berzerkers (330)
– War-Picks & Slingshields
15 x Auric Hearthguard (300)
6 x Skywardens (200)
– 2x Aethermatic Volley Guns
– 2x Drill Cannons
– Allies
6 x Skywardens (200)
– 2x Aethermatic Volley Guns
– 2x Drill Cannons
– Allies
Total: 1930 / 2000
Allies: 400 / 400
Wounds: 145

 

Wylosowaliśmy scenariusz: Knife to the heart

We rolled Knife to the heart for scenario

Oto początkowe rozstawienie, patrząc od strony krasnoludków 🙂 :

Below how we set up. looking from dwarf’s table end:

freeguild vs fyreslayers

I od mojej (jedynie słusznej) strony:

And from mine:

freeguild vs fyreslayers1

No i co? No i oczywiście już na wstępie DUŻY błąd.  Za widoczną w środku mojej strefy rozstawienia górką, umieściłem mój Helstorm Rocket Battery. Za nim zostawiłem natomiast duuuuużo miejsca, na to żeby radosna kompania 30 Vulkitów mogła „wejść mi w zad :/.

And a…damn! Big mistake from the start. There is small hill, in a middle of my setup zone. Behind it there is Helstorm Rocket Battery (proxy), and farther back there is still enough room for a merry company of 30 Vulkites being able to ram my ass… :/

Not so good.

Słabo.

No nic, zobaczymy co z tego wyjdzie. Jako że, moja armia nijak nie może liczyć na rozpoczynanie meczu przygotowałem się na najgorsze.

Well, we’ll see how this goes. My army couldn’t count on being first to play, so I braced for impact.

Jedyne co mogłem jeszcze zrobić, to przed rozpoczęciem przesunąłem moich łuczników (maja taką zasadę) do przodu. Pomysł był taki, by z kolei nic nie pojawiło się przed moimi Greatsword’ami, dziesiątkując ich nim się w ogóle ruszą.

One thing I still did, was to move my archers forward (unit rule). My idea was to shield Greatswords, from yet another force that can appear in front of me decimating my troops.

On the other hand this may be sort of „out of the oven…” move, since doing that I allowed 15 Hearthguard to „teleport” on my right flank.

To też chyba było z gatunku „z deszczu pod rynnę”, bo ruch ten umożliwił teleport 15 Hearthguard’ów na moją flankę:

freeguild vs fyreslayers2

Jak to mówią „Jak nie urok to sra ….eee…biegunka znaczy”

Tak jak przewidziałem (poniewczasie) 30 karłów, wraz z ich poganiaczem (nazwa własna: Runesmiter) pojawiło się w miejscu, które większość mężczyzn stara się chronić przed penetracją:

Just as I thought (a bit to late that is…) 30 stubby bastards along with cowherd (I’ve heard his called: Runesmiter) appeared at a spot, that most men try to protect from penetration:

freeguild vs fyreslayers3

Po czym przystąpili do dzieła. Najpierw Heartguard’zi obrzucili toporkami mojego maga, po czym dobili go strzelając ze swych… no jakkolwiek się ta ich broń nazywa. Czarodziej był bardzo zdziwiony gdy się okazało że nie żyje:

Without delay all of them started their ‚work’. First Hearthguard throw axes at my mage. Since this was not enough to kill him, they finish him of shooting theirs…whatever that is they are using.

Wizard was seriously surprised when he found him self quite dead:

freeguild vs fyreslayers4

Reszta rzygnęła jeszcze w mojego gryfa, jednak bez jakiś dramatycznych rezultatów. Save na 2+ uratował go przed poważnymi obrażeniami.

The rest of the Hearthguard blazed at my Griffon, nothing dramatic here at least. +2 armour saved the bird from any serious harm.

Vulkici na moich plecach również cisnęli swoją bronią:

Vulkites at my back also threw their axes:

freeguild vs fyreslayers5

Obrali różne cele. Jak widać padło paru piechurów i strzelców. Jedną ranę dostała też armata. Wydaje się być dziwnym, że krasnale nie próbowały zabić załogi. Ma to jednak sens jeśli przyjmiemy, że celem nadrzędnym było opanowanie znacznika. Sama armata też jest „scrollem” więc nawet bez załogi blokuje przejęcie samą swoją obecnością.

They chose varied targets. As seen above, few guards died along with few handgunners. One wound was also scored on the artillery piece. It seems as an odd idea to shoot at the Helstorm instead of its crew. It does though, make sens when you consider a big picture taking the objective. The gun being a warscroll still contests the point, even without its crew.

Tak czy siak, uważałem że raczej się mi upiekło.
Potem nastąpiła szarża i „pajlin”.

Anyway I consider the whole outcome as a light one for my troops.

Then there was the pile in

freeguild vs fyreslayers6

Tutaj znowu duży błąd z moje strony czy raczej może przeoczenie. Kompania w tym wypadku, po szarży a przed dostawianiem się krasnali mogła w nich wypalić  – po to się ją tworzy. Nie wiem czemu ale jakoś tego nie zauważyłem. No nic, jak to mówią komentatorzy piłki nożnej: Błędy sędziowskie są częścią tego sportu :).

Another big mistake here on my part. I simply forgot about the whole Great Company thing. I could have shot at the dwarfs, after they charged and before pile in. Well…making mistake is a part of the game, they say.

Generalnie znowu pokurcze za dużo nie zdziałały. Wynikło to zarówno ze słabych rzutów Booxiego jak i wysokiego „sejwa” moich pikinierów.

The good thing about this was that stunties didn’t do all that well again. Poor rolling on Boxi’s part and high save on my ‚pikes’ accounts to that.

Bilans moich start wyglądał tak:

Here is what i lost:

freeguild vs fyreslayers7

Przeżyła nawet artyleria z jednym załogantem.

Even artillery got through it all, with one crewman.

„Nadejszła wiekopomna chwila”, moja tura znaczy się. Na lewej flance przesunąłem Greatswor’ów, tak by mogli zaszarżować Heartguard’ów. Podobnie zrobiłem z gryfem, tutaj jednak miałem nadzieję na długa szarżę na (niewidocznego na zdjęciu) karlego poganiacza. Jeśli by się to nie udało to zawsze byli jeszcze „baloniarze”:

So…the moment has come, my turn that is. On the left flank, I moved Greatswords, so they can charge Hearthguards. Likewise, with the general on griffon, although I was hoping for a long charge move to catch little ‚gnome’ cowherd (not visible on that picture). If that fails I could always go for the ‚balloon gnomes’.

freeguild vs fyreslayers8

Po prawej stronie, ruchów za wiele nie było. W zasadzie tylko Knight Azyros (proxy) przybliżył się do Vulkitów:

On the right side I didn’t move much. Only Knight Azyros(proxy) got closer to Vulkites:

freeguild vs fyreslayers9

Przyszła pora na fazę…tego…no…eee.. STRZELANIA! Jest jasne, że jako były generał Ironjawz nie pamiętam nazwy tego czegoś co pozwala zabijać wroga, bez potrzeby wchodzenia z nim w zwarcie ;P.

SO, there was a time for…this…this thing…you know…eeee…ah yes! SHOOTING! As a former Ironjawz general I got problem with remembering something that allows you to kill things without going into hand-to-hand with them ;P.

Wszyscy strzelcy i część kuszników ( 20 kuszników i 27 arkebuzerów) wypaliło w Vulkitów na tyłach.

All of the handgunners and some xbows (20 xbows and 27 handgunners) shot at the Vulkite Berzerkers at my back.

Po tym jak rozwiał się dym czarno prochowy i ucichł świst bełtów, sytuacja wyglądała znacznie lepiej (przerzuty jedynek z Knight Azyros’a były przydatne):

When the smoke cleared, and the hiss of strings went silent, things were looking much better for me(re-rolling 1s from Azyros helped much):

freeguild vs fyreslayers10

Nie zmienia to faktu, że te rude(zdradliwe)pokurcze nie chcą łatwo umierać. Save na 4+ i ward 4+ pewnie ma z tym coś wspólnego…

Still, redheaded(two faced) little gnomes are hard to kill. 4+ save and 4+ ward probably has something to do with it 

Pozostałych 10 kuszników otworzyło ogień (jakby nie było to ciągle 20 strzałów na 3+ i 3+) do Heartguardów. Poszło całkiem dobrze ubili 10 z 15.

Remaining 10 crossbowman fired at Hearthguards ( it was still 20 shots on 3+, 3+). They did rather well. Out of 15, 10 were killed.

Na zdjęciu poniżej, ciągle stoją ale tak naprawdę są martwi 🙂

Picture below depicts them as still standing, but they are stone dead 🙂

Na pozostałych pięciu zaszarżowali Greatsword’zi. Gryfowi też udała się daleka szarża i poleciał  przekąsić poganiacza:

Remaining 5 were charged by Greatswords. Big bird also got his long charge, and went for a snack:

freeguild vs fyreslayers11

freeguild vs fyreslayers12

Miecznicy roznieśli Hearhtguard’ów, natomiast Gryf i facet na nim siedzący okazali się nieprzygotowani do obiadu i zadali jedynie 4 rany krasnoludowi (zjedli malucha dopiero za drugim podejściem):

My ‚zwiehanders‚ slaughter Heartguard, Griffon on the other hand didn’t do well. Bird and his dude were apparently not ready for supper, and did only 4 wounds (killed the filthy dwarf on the second go, later on): 

freeguild vs fyreslayers13

Na prawej flance, po wymianie uprzejmości przy pomocy zaostrzonych przedmiotów, to co pozostało z Vulkitów uciekało bardzo szybko, przebierając swoimi karłowatymi nóżkami. Ku mojej wielkiej radości (i niejakiemu zdziwieniu) uwolniłem się od tych wszystkich nieprzyjemnych dywersantów. Jedyna całkowita strata po mojej stronie to Helstorm, którego zawistne karły zniszczyły, zanim uciekły :).

Right flank saw exchanging of niceties with very sharp objects. Afterwards, what left of Vulkite Berzerkers was running away very fast, stretching theirs little stubby legs. To my relief (and surprise) I rid my self of all those ‚sneak attackers’. The only serious loss on my part was the artillery piece.  

Rzut o turę przegrałem. Nie bardzo się tym przejąłem, bo nie wydawało się to mieć dla mnie większego znaczenia. Z otwartymi ramionami przywitałbym atak od frontu na mój „bunkier” na prawej flance.

I lost the priority roll. Didn’t care much for that. It didn’t seem like a big thing. I would welcome with open arms frontal attack on my bunker on the right flank. 

I wtedy wydarzyło się coś, czego nikt nie mógł przewidzieć! Coś niewyobrażalnego! Coś, co spowodowało, iż starszyzna krasnoludów posypał brody popiołem, a wielka księga krzywd stanęła w płomieniach! :).

And then it happened! It was unthinkable! Something that no one could foreseen! Something that caused dwarf elders to ashen their beards, and it did set the great book of grudges on fire! :)

Song sprang from the weary lips of men as they moved forward!

 

 

Z gardeł ludzi buchnęła Bogurodzica ( czy inna uskrzydlająca i dostojna pieśń, której melodii normalna osoba nie jest w stanie zanucić)!

 

Krasnoludy ustępowały pola… Krasnoludy się cofały..:

The Dwarfs were falling back…:

freeguild vs fyreslayers14

Na wszystkich frontach:

On all fronts:

freeguild vs fyreslayers15

Po tym jak już nacieszyłem się faktem, że Booxi wreszcie nie ziewa grając ze mną, oczywiście zrozumiałem, że stawia mnie to w trudnej sytuacji. Straciłem artylerię, której zasięg zagrażał hufcom krasnoludzkim.  Obecnie przewaga w zasięgu rażenia na odległość była po stronie wroga. Jego sprzymierzone oddziały Skywardens górowały nad moimi zarówno zasięgiem jak i mobilnością.

Well, after I stopped enjoying the fact, that for once Booxi was not falling a sleep while playing with me, I have realized that this puts me in a difficult situation. I lost my artillery, its range was threatening to the dwarfs. Right now, range and mobility were on the dwarf side due to Skywardens.

Nie pozostało mi nic innego jak przeć do przodu:

Not faced with too many choices, I pressed forward:

freeguild vs fyreslayers16

Na obu flankach:

On both flanks:

freeguild vs fyreslayers17

Bitewne uniesienie ludzi pękło, gdy niespodziewanie (znaczy w sumie to się tego spodziewałem, ale dla dobra narracji poudawajmy ;P ) krasnoludy runęły na moje odziały na lewej flance.

Human spirits were somewhat shattered, when unexpectedly they were attacked by the ‚evil gnomes’( well…actually I was expecting that, but every good story need a little ‚color’ ;P ). My left flank was swarmed by dwarfs.

Rzuciły swoimi siekierkami, potem mortalami(tarczami) i zaczęła się rzeź. Greatsword’zi mocno oberwali:

They threw their axes and their ‚mortals’ and a slaughter ensue. Greatsword were hit hard: 

freeguild vs fyreslayers18

Lecz choć zostało ich paru, dali mocno popalić Vulkitom w odwecie:

Despite their heavy loses, they paid the dwarfs in kind:

freeguild vs fyreslayers19

Łucznikom poszło „nieco” gorzej…wszyscy padli.

Bowmen didn’t do so well. They just…died.

freeguild vs fyreslayers20

Chwilę potem dała o sobie znać wspomniana mobilność i zasięg baloniarzy Kharadron’ów.  Ich ostrzał i bardzo słaby rzut Battleshock pozbawił mnie większości kuszników:

Moments later mentioned dwarf shooting-range went in to play. Kharadron baloon gnomes’ along with poor battle shock test killed most of my xbows

freeguild vs fyreslayers21

W turze piątej inicjatywa należała do krasnoludów. Booxi miał chytry plan, by na prawej flance Skywardeni doskoczyli do znacznika co dało by mu Major Victory:

In the last turn, initiative was with the dwarfs. Booxi had a plan. He was trying to jump his Skywardens to my unguarded (sort off) objective. That would give him a Major.

freeguild vs fyreslayers22

Jednak ciągle był tam mój generał na gryfie. W swojej turze wystarczyło by, żebym tylko się zbliżył na 3″ do znacznika, a krasnoludzki plan wziął w łeb. Tak że, na tym postanowiliśmy zakończyć rozgrywkę, jako że nikt już Majora osiągnąć nie mógł.

Uznaliśmy bitwę za remis.

Still, it was a bogus plan, since my griffon general was still there. It was enough for me to move within 3″ of that objective (in my turn) to deny him his evil, gnomish plan :). SO, since Major Victory was not achievable for neither of us we decide to end the battle.

We agreed it was a draw.

 

Podsumowując; armia jest wolna, przynajmniej w tym „wydaniu”(w sumie to w żadnym „wydaniu” blitzkriega serwować nie będzie) . Jednak jej, jak to mówią anglo-sais „staying power” i możliwość odgryzienia się jest potężna. Po zniszczeniu działa przeszkadzał mi brak zasięgu w strzelaniu, względem wroga. Trzeba jednak przyznać, że ten scenariusz i rozstawienie do niego po przekątnej, niejako powodował ten problem. Świetnie się spisywali Greatsword’zi, pomimo tego iż ostatecznie wszyscy padli. W przeciwieństwie do innych oddziałów, mogą działać samotnie i ofensywnie. Jeśli jeszcze da się utrzymać bohatera w ich pobliżu (w 14″) to ich 2 ataki każdy na 3+3+ z rendem -1 i savem na 4+ nie są czymś co można lekceważyć.

Druga bitwa, czyli ciąg dalszy nastąpi, a tymczasem…

Do następnego razu…

Till next time…