Kings of War: Kingdoms of Men – Rycerze

warsztat

Poświęciłem ostatnio trochę czasu, by dokończyć regiment rycerzy do mojej armii Kingdosm of Men.

W sumie sa gotowi, minus podstawka. Nie wykańczam jej, bo chciałem na nią jeszcze parę rzeczy wrzucić, a owe rzeczy muszę najpierw nabyć :). Dodatkowo zastanawiam się, czy nie porzucić „zimowego motywu” na podstawkach. Rozważam, jako projekt dodatkowy uzdatnienie tej armii do systemu Pike&Shotte (minus XVII-wieczni kawalerzyści widoczni na jednym ze zdjęć) i ta zima jakoś mi nie leży. Zobaczymy…

Póki co parę fotek wspomnianych „rycerzów” 🙂 :

Pasują całkiem nieźle (przynajmniej jeśli chodzi o konwencję fantasy Kings of War) do, wcześniej skończonych skautów:

KoM horse

A skoro już dłubałem przy KoW to postanowiłem nieco „podrasować” moich pikmenów – dodając parę dodatkowych sztandarów:

Jak zapewne widać, sztandary są dosyć przypadkowe :), no ale to w końcu fanasy – nikt się nie połapie ;).

W sumie mam już całkiem spora armię, jeśli by dodać bohaterów i przedmioty to 1500 a nawet i 2000 pkt. się uzbiera. Z modelami GW jeszcze więcej pewnie, ale te staram się „wygaszać” w tej armii :).

KoM vip army

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że nie jest to obecnie optymalny „build” dla Kingdoms of Men. Rozumiem również, że opinie o tej armii są raczej, hmmmm….mieszane żeby być delikatnym. Do nauki gry chyba się jednak nada, prawda?

I tutaj prośba do Krakowskiego środowiska KoW – gdzie można grać i z kim się umawiać? 🙂

To na tyle.

 

Do następnego razu…

Reklamy

Age of Sigmar: Turniej 2000 pkt.

battlereport

Tak mi się „dzieje” od czasu do czasu, że poczytam „zachodnie forumy” o IronJawz’ach. Nabieram wtedy przekonania, że tą armią jednak da się grać! W sensie że, wygrywać…

No więc może tak i jest, ale nie u nas. W końcu „Polak potrafi”! 😀

Zazdroszczę nieco „Anglosasom”, tego bardziej „casualowego” sposobu gry. Oczywiście mówię ogólnie, bo zdarzają się u nich „rozpy” które z nóg walą, zdarzają…

O czym to ja…..A(!) o turnieju miałem mówić :). Jako że, ustaliłem już ton reszty tego wpisu. łatwo możecie się spodziewać jak mi poszło. No po prostu, jak zwykle.

Zabrałem ze sobą rozpiskę, którą grałem tylko raz (czyli tyle ile razy w ogóle grałem w AoS 2.0 – TUTAJ możecie zobaczyć/poczytać jak mi poszło). Cała jej filozofia to mocne uderzenie w turze nr1. By wyrazić się nieco dokładniej:

Bierzemy batalion „Bloodtoofs” i w związku z tym także „Ironfist”. To nam w zasadzie gwarantuje pierwszeństwo w turze nr.1 – mamy jeden „drop”. Za generała robi nam Maw Crusha (z jeźdźcem ma się rozumieć…). Bierzemy sporo bohaterów by „zapewnić” sobie ruch z umiejętności „Mighty Destroyers”. Bierzemy też „Chronomatic Cogs” z endless spells. Dodatkowo dosyć ważna jest „Atherquartz Broch”, która odzyskuje nam  na +5 zużyty właśnie „command point”.

Na start mam 3 command point’y i gotujemy się na wielkie Waaahg! :). Trzeba ustawić się tak by Kapusta miał przynajmniej 6 jednostek Ironjawzów w 15″ calach i wrzeszczeć Waaagh! ile wlezie, odzyskując przy tym command pointy w miarę możliwości :). Mamy (teoretycznie) dodatkowy ruch z „Mighty Destroyers”, dodatkowy ruch k6 (bez bohaterów) z „Iron fista” i jeszcze +2″ do ruchu z „Cogsów”. Do szarży mamy +4 a Ardboyzi nawet +6(sic!). Jak się uda zaszarżować kilkoma jednostkami, trzeba też pamiętać by najpierw wybierać do atakowania najsłabsze jednostki przeciwnika, takie które możemy całe skasować. To nam pozwoli, używając „Smashing and Bashing” na kolejne ataki bez oddawania inicjatywy (wyboru następnej walki) przeciwnikowi. Wszystko to brzmi bardzo ładnie…w teorii :).

Tak wyglądała moja rozpiska:

Megaboss on Maw Crusha

Live to fight

Destroyer

Wierdnob Shaman

Atherquartz Broch

Megaboss

Sash of the Ten Paradises

Warchanter

Warchanter

10 x Ardboyz

10 x Ardboyz

5 x Brutes

3 x Goregruntas

3 x Goregruntas

Teraz pokrótce przebieg bitew.

Bitwa I – Stormcast. Scenariusz „The Relocation Orb”

Tutaj już na początku zawiodły kości , co ma wielkie znaczenie dla tej rozpiski. Tylko jedna jednostka świń, była w stanie się ruszyć znacząco. Maw Crusha niestety spalił swój rzut na 4+, 6 -stka nie wypadła też na pozostałych bohaterach.

Ten jeden rzut na +4 zapewnił by „kapuście” skok za linie przeciwnika,  zamordowanie przynajmniej 2 wrogich bohaterów i zasianie ogólnego zamętu :). W tym sensie był to kluczowy moment już na początku gry. Koniec końców, moja armia nie wypadła źle, przegrałem głównie dlatego że, „Relocation Orb” znalazł się w „obozie przeciwnika” i nijak nie mogłem go zająć. Dodatkowo trzeba też powiedzieć, że zdążyliśmy rozegrać TYLKO 2 tury. Na koniec  w małych punktach straciliśmy oboje ok 750 pkt. Gdyby gra trwała do końca stawiałbym 60/40 na mojego przeciwnika jednak.

Kilak zdjęć z tej bitwy:

Druga bitwa to Nurgle. Scenariusz „Focal Points”

Tutaj trochę źle pokombinowałem. By zadziałało duże Waaagh! Kapusta musi mieć ( w fazie combat) w 15′ 6 (lub więcej) jednostek Ironjawz. Chciałem nią zaatakować na flankę, gdzie znajdowało się 30 bestigorów. Raczej bym ich zmiótł, ale wtedy bym stracił zasięg do niektórych jednostek i Waaagh! by nie wyszło za dobrze. Spróbowałem inaczej. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało ok. Waaagh! wyszło nieźle, trzy atakujące odziały dostały po dodatkowe 6 ataków. Świnie zmiotły maruderów  i Ardboyzi mogli zaatakować Bestigory, jednak ich 90 ataków (sic!) nie dało rady usunąć wszystkich wrednych kóz – zdechło bodajże 18. Dodatkowo po usunięciu maruderów, Blight lords mogli „spajlinować’ do Świń. Miałem nadzieję, że gruntasy wytrzymają dłużej, niestety tak się nie stało i już w turze przeciwnika owi zgniłkowie zaszarżowali moją kapustę :(. I to w sumie koniec „historii” tej bitwy. Maw Crusha zdechł (nie wykonawszy szarży!), jeszcze przez chwilę manewrując byłem w stanie remisować w dużych punktach. Nie trwało to jednak długo, bez pożądanego Waaagh! nie byłem w stanie nic zrobić na (jak zwykle) ogromną wyporność Blight Kings’ów (save 4+ potem 5+ i jeszcze 6+). Przegrana.

Swoją drogą kozy przeżyły do końca bitwy. Koszt Bestigorów i ich porównanie do Ardboyzów budzi dziki śmiech(rozpaczy…)

 

Kilka zdjęć z tej bitwy. Zwrócicie uwagę na konwersję Booxiego, niepomalowane ale chylę czoła za konwersje z bitsów i „greensuff’u” ( w tym zbitsów Stormcastów – hell yeah!!). Nie mogę się doczekać na pomalowaną wersję!

 

Trzecia bitwa – Death. Scenariusz „Places of Arcane Power”.

Tutaj poszło ok, znaczy wydawało się, że wszystkie szarże wejdą jak trzeba. Jednak Ardboyzi spalili szarżę! Mieli do przebycia 10 cali, co jest problematyczne – choć nie za bardzo jeśli pamiętać że mieli +6″ do szarży :(. Poza tym świnie zjadły 20 zombie’ch, ale Kapusta z 30-stu Grimghast Reapers zabiła tylko 18-stu. Wkrótce zapłaciła za to życiem, obrzucana przeróżnymi czarami. Na plus było iż trzymałem 2 z trzech znaczników…i tak już zostało do końca, a przynajmniej do czasu, aż musieliśmy zakończyć grę. Wygrana. Tutaj ,gdyby gra toczyła się dalej przewiduje ponownie, że było by to 60/40 na korzyść mojego przeciwnika.

Kilak zdjęć z tej bitwy:

PS. Mój szaman został uwieczniony „solo” dlatego, że udało mu się „zdispelwować” czar Arkhana na jakieś zwariowanej wartości – ŁATWO! 😀

Podsumowując, bawiłem się dobrze ale chyba większej przyszłości dla tej rozpiski na „polskim rynku” nie ma. Myślę jednak nad wariacjami na ten temat :). Najgorsze jednak dla mnie jest to, że wszystkie moje bitwy trwały dwie(!) tury, bo na więcej nie starczyło czasu! Inni nie byli wiele lepsi w tym temacie. Uważam że GW straciło czy traci kontrolę nad tą grą. Nie wiedziało i dalej nie wie czym ta gra ma być…

 

Do następnego razu…

 

Middle-Earth SBG: Isengard has been unleashed!

warsztat

isengard unleash

Tytuł „nieco” dramatyczny, ale nie mogłem sobie podarować. W końcu się wziąłem i pomalowałem trochę Isengardu do Middle-Earth SBG.

Nie za dużo, ale na przypomnienie sobie systemu starczy. Musze przyznać, że efekt końcowy bardzo mi się podoba. Prawdą jest jednak, że od jakiegoś czasu mocno przeważa u mnie swego rodzaju kalkulowanie jeśli chodzi o malowanie( uuuuuu się zrymowało…). Chodzi o to, że patrzę na figurki pod kątem: jak je pomalować, żeby wyglądały fajnie/dobrze a pracy w nie włożone było średnio/minimalnie*.

Myślę, że tutaj się to dobrze udało. Oczywiście, jest to też zasługa samych figurek i ich „militarnego zacięcia”. Mam na myśli, że pomimo iż to są figurki „fantasy” są uzbrojone i odziane jak należy – czytaj nie są obwieszone „fantasy badziewiem” a ich broń i uzbrojenie ochronne nie jest niepraktyczne, przerośnięte i udziwnione :).

Nie żebym miał coś przeciwko „badziewiu fantasy” itp., ale obiektywnie wydłuża ono malowanie.

Tutaj malowanie był banalne. Z przyczyn oczywistych Orkowie zajęli nieco dłużej niż Uruki.

No to jeszcze kilka wybranych zdjęć:

not from mordor

„These orcs are not from Mordor…” – Eomer „Dwie wieże” 🙂

lotr orcslotr orcs1lotr orcs2

Lurtz i Uruk-hai:

uruks1

uruk berzuruk commandersuruk

O….niebieski „paciajec” na podstawce! Pewne rzeczy wychodzą, jak się je sfotografuje :D.

Do następnego razu…

* Tak robię przy figurkach do systemów, które umownie możemy nazwać „mass battles”. Bohaterów z reguły traktuję oddzielnie. Nie wiem czy na zdjęciach to widać (efekt końcowy), ale Lurtz zapewne mi zajął tyle samo czasu co wszyscy pozostali „pancerni” Urukowie :).