Kings of War: Pike and Shotte Lancknechci – ciąg dalszy ciągu dalszego…

piedestal

Jakiś czas temu skończyłem, moich 4-ech dodatkowych lancknechtów. Mowa o tych z nieco bardziej bojowo nastawionymi pikami. Trochę ich pokazywałem w TYM materiale video.

Zdecydowałem się ich dołączyć do już istniejących oddziałów, dlatego dostali okrągłe podstawki.

Bardzo mi się podoba jak wyglądają, choć szczerze – regiment by wyglądał lepiej jakby wszyscy mieli piki pod tym kątem. Trza dokupić „wincej” 🙂

Póki co trochę fotek:

 

Do następnego razu…

 

Reklamy

Age of Sigmar: Raport Bitewny 1500 pkt. Gloomspite Gitz vs Beasts of Chaos

battlereport

Zagrałem wczoraj bitwę moimi „Nocnymi Goblinami” w ich nowej iteracji czyli jako „Gloomspite Gitz.

Szczerze, nie zamierzałem z tej „technicznej” bitwy robić raportu. Ani moja armia, ani mojego przeciwnika nie są jeszcze gotowe do zdjęć :). Moja w zasadzie zawiera jedną nową jednostkę „Boingroot Bounderz” – reszta to jeszcze rzeczy z epoki WHFB.

Ale w końcu jak się rozłożyliśmy do grania, to tak sobie pomyślałem: Może ktoś zechce to przeczytać i dzięki temu zachęci lub zniechęci się do „Półmrocznych Gitzów” :).

Niestety zdjęcia są robione telefonem, wobec tego niektóre wyszły słabiutko.

No ale przejdźmy do rzeczy…

Widząc nowe „gobliny” bardzo się rozochociłem, i chciałem kupować wszystko jak leci. Trochę jednak ochłonąłem i postanowiłem podejść do tematu na spokojnie. Dlatego na początek kupiłem podręcznik i nowych „Squig Hoppers’ów”.

Skleciłem jakąś rozpiskę i zacząłem szukać bitki :). Długo nie szukałem i na ochotnika zgłosił się Patrycjusz. Osobnik znany z wyżyłowanych rozpisek, bezlitosnego grania i powalającej uczciwości podczas rozgrywanych meczów – przynajmniej tak ja bym go scharakteryzował, jeśli chodzi o bitewniaki. Może się nie obrazi, może…

Tak wyglądała moja rozpiska:

Allegiance: Gloomspite Gitz
LEADERS M S W B
Loonboss with Giant Cave Squig (100) 5″ 5+ 6 5
– Artefact : The Clammy cowl
Fungoid Cave-Shaman (90) 5″ 6+ 4 4
– General
Madcap Shaman (80) 5″ 6+ 4 4
– Lore of the Moonclans : The Great Green Spite
UNITS M S W B
10 x Boingrot Bounderz (200) 2D6″ 4+ 2 5
40 x Stabbas (260) 5″ 6+ 1 4
– Pokin Spears & Moon Shields
– 6 x Barbed Nets
40 x Stabbas (260) 5″ 6+ 1 4
– Pokin Spears & Moon Shields
– 6 x Barbed Nets
6 x Squig Herd (70) 5″ 6+ 2 3
3 x Fellwater Troggoths (160) 6″ 5+ 4 5
5 x Loonsmasha Fanatics (150) 2D6″ 6+ 1 10
5 x Sporesplatta Fanatics (120) 2D6″ 6+ 1 10
TOTAL: 1490/1500 EXTRA COMMAND POINTS: 0 WOUNDS: 148
LEADERS: 3/6 BATTLELINES: 3 (3+) BEHEMOTHS: 0/4 ARTILLERY: 0/4
ARTEFACTS: 1/1 ALLIES: 0/400

a tak Patrycjusza:

patrycjusz rozpa

 

Wylosowaliśmy scenariusz „Shifting Objective”. Tak wyglądało rozstawienie:

1

Rozstawiłem się pierwszy i postanowiłem oddać pierwszą turę przeciwnikowi. Kozy i spółka ruszyły do przodu z zastraszającą szybkością.

Na lewym skrzydle, bestigory mocno się zbliżyły do moich boingrotów. Miałem dwie opcje, zaatakować nimi lub się wycofać. Na ich ruch na 2k6 wyrzuciłem 3…

Żeby zaszarżować musiałbym wyrzucić <8, więc postanowiłem się cofnąć o te 3″…

2

…podczas gdy reszta armii ruszyła do przodu.

Druga grupa bestigorów znajdowała się 9 calach od mojej watahy goblinów. Była to ekipa z 5 fanatykami w swoich szeregach. Biorąc po uwagę, że nowe reguły wystawiania „fanoli” pozwalają mi ich ustawić w 3″ od oddziału z którego wychodzą – na szarżę potrzebowałem wyrzucić 6 i…oczywiście spaliłem.

Chwilę potem, szaman zwierzoludzi „magicznym pociskiem” ubił 3 z 5 :(. Dobrze że kozy nie miały więcej strzelania…

3

To było jedyne co u mnie mogło szarżować. Chwilę potem zaczęło się…

Ghorgon zaszarżował stabassów z flanki

4

Bestigory z lewej flanki bez trudu dotarły szarżując do moich cofniętych boingrotów, a na trogotthy zwalili się Tzaangor Enlightened.

5

Od przodu atakował drugi oddział bestigorów, któremu rzut na szarżę nie wyszedł za dobrze.

6

Ghorgon wyrżnął jakiś 10 gitzów. Bez tragedi – dzięki ci o GorkaMorku za sieciarzy!

7

Trogothom nie poszło tak dobrze, choć atakowały pierwsze i zabiły dwóch „oświeconych dyskowców”  ….przestały istnieć po kontrataku tzaanagorów. Tyle w sprawie regeneracji.

8

Boingrotom poszło również słabo. Z 10-ciu przetrwało 4.

Nic to zwarłem szeregi, lub to co z nich pozostało i w swojej turze przystąpiłem do kontrataku.

Groty z ghorgonem dawały rady. Jako że miały dodatkowy atak od ustawionych za nimi „fanatyków z grzybami” zdołały zadać wielkiej bestii 8 ran. W swojej turze (znaczy w mojej…) wielki kozioł chwycił na klatę kilka mortali z czaru od małego szamana i następnie szarża mojego Loonbosa przypieczętowała jego los.

9.jpg

Problem był jednak w tym, że przeklęty objectiv uciekł w miejsce gdzie kontrolowała go grupka gorów. Moje militarne wysiłki na nic się zdawały.

Na lewej flance dzięki rzuconemu 2x z rzędu czarowi „Itchy nuisnace” bestigory Patrycjusza atakowały jako ostatnie, co pozwoliło mi je powoli eliminować przy minimalnych stratach dla mojej drugiej watahy gitzów.

Zalęgł mi się w głowie chytry plan. „Sporesplatta fanatics” nie byli zaangażowani w walkę, postanowiłem ich teleportować jak najbliżej „objectiva”. Ta część się udała, jednak szarża na ungory już nie…

10.jpg

Na domiar złego, w następnej turze objectiv uciekł w pobliże widocznego u góry chaos spawna :/.

No nic….

Przetrzebione przez Ghorgona gitzy, tłukły się z resztką bestigorów. Obok nich znajdowały się Tzaangory na dyskach. Przerażał mnie prospekt ich szarży w mój drugi odział gobossów.

Postanowiłem ich spróbować przytrzymać w miejscu. „Pile-in-owałem” gitzami tak by je związać walką. Wybiłem resztkę bestigorów, ale kontratak „oświeconych” przy życiu zostawił 3 gobliny…

11

Nic to. Miałem już na tyle command pointów że mogłem je spokojnie użyć żeby owa trójca wystała, przytrzymujcą tym samym „dyskowców”. Na chwile przynajmniej…

Nieco poniżej, marginalizowane bestigory (walczyły od dwóch tur jako ostatnie) w końcu padły.

Ostatni pozostały przy życiu boingrot niestety chwycił na twarz „magic bolta” i jego dni picia soku z gumi-jagód dobiegły końca.

12.jpg

Tymczasem moi fanatycy zdołali zaszarżować chaos spawna, po drodze wyrzucając 2×3 na k6 co spowodowało że jedne zakończył swój żywot nieco przedwcześnie. No ale jak już dotarli do diabelskiego pomiotu to…nie zrobili mu absolutnie nic. On za to zabił jeszcze dwóch.

13.jpg

Co prawda chwilę później się zreflektowali i zatłukli go swoimi grzybami na łańcuchach, ale zasadniczo było już za późno na wygraną.

Za swoje, zarobione punkty summoningu, Patrycjusz postawił mi na plecach Chimerę. I choć teoretycznie sam mogłem odzyskać 20 goblinów odrobienie start punktowych wyglądało na nierealne. Tak że podaliśmy sobie ręce.

Nowa armia „Gloospite gitz” wygląda na sporo radości w graniu. Przynajmniej dla mnie. Światło księżyca, buffowanie i spora wyporność – można kombinować z wieloma rzeczami. Żal, że tak naprawdę nie wypróbowałem Boingrotów, no ale cóż – następnym razem.

„Hand of Gork” i teleportacja to super sprawa, ale „Itchy nuisance” to dla mnie hit. Zmuszanie oddziałów wroga by walczyły jak ostatnie to „must have”. W zasadzie można tę „umiejkę/czar” wziąć dwa razy, o ile się weźmie chłopaków z „gobbapalooza”. 260 punktów za tych panów to nie mało, ale dwóch z nich zdaje się być super przydatnych: Shroomancer i właśnie Boogleeye.

No coż zobaczymy. Następny zakup to prosiako-squigi i może mangler…

Do następnego razu…