Age of Sigmar: Dwie bitwy na 2000 pkt.

battlereport

Dzisiaj w skrócie dwie bitwy, jakie ostatnio miałem okazję rozegrać w AoS. Był to nasze kolejne, weekendowe spotkanie bitewne. Tym razem ja byłem jego gospodarzem.

Zagrałem dwie bitwy. Pierwszą Free Poeples, drugą Ironjawzami – którzy od jakiegoś czasu nie mieli okazji do dużej rozwałki.

Nie będę się zbytnio rozwodził nad rozpiskami i strategią. Poczynię jedynie kilka spostrzeżeń, które mogą się grającym na coś przydać.

Moja armia Freeguild miała na składzie więcej strzelców niż zwykle. Razem 60 handgunnerów, 30 kuszników i 10 łuczników. Do tego Luminark of Hysh i Knight Azyros, którego przerzuty 1-dynek są nieocenione.

Graliśmy scenariusz ze spadającymi „meteroami”

Rozstawiłem się z silniejszym lewym skrzydłem gdzie znajdował się regiment :40 x guard, 30x handgun i nieco przesunięci w kierunku centrum kusznicy(30x). Przed kusznikami, niejako osłonowo 10-ciu handguner’sów. Dalej na prawym skrzydle 20 x handgun, 20 x Greatsword i 10 łuczników z przodu jako żywe tarcze (osłona przed szarżą). Luminark of Hysh wylądował na skraju prawego skrzydła, Azyros bliżej centrum i  generał w środku całej mojej armii.

Armia Khorna (bloodbound – batalion skulltake), przeciwko której grałem zajęła centrum i moje moje lewe skrzydło. Wyglądało to tak:

free peoples vs khorn

Całą tą bitwę można podzielić na dwie fazy. W fazie pierwszej postanowiłem grać agresywnie i ruszyć do przodu. Z niedawnych doświadczeń wiem, że jeśli tego nie zrobię mogę stracić szanse na zajęcie znaczników. Odzyskanie ich przy „szybkości” mojej armii może być problematyczne.
Free Peoples bardzo tracą na strzelaniu, jeśli się ruszają. Osławione 2+ i 2+ nijak wtedy nie działa, a najlepsze co można wyciągnąć to 4+ i 3+. Całość przedłużyła się jeszcze bo Kuba (grający Khornem) miał podwójną turę (czyli skoro nie było mojej fazy ruchu, w której się nie poruszyłem, ciągle cierpiałem z powodu obniżonej skuteczności). Cała pierwsza faza bitwy zeszła mi na ostrzeliwaniu Valki (Valkia the Bloody). Koleżanka siedziała w lesie i miała save’a 1+. Nie chciałem by wleciała mi gdzieś, gdzie nie potrzeba i poszarpała strzelców. Po około setce kul ołowianych i bełtów z kuszy „chaośniczka” wreszcie wykitowała. Prawda też jest taka, że Kuba nie bardzo miał pole do manewru tym charakterem. Zastosowałem „area denyal” ustawiając tak swoje szeregi, że Valkia nie bardzo mogła w nie wlecieć (nie mieściła się podstawka). Wyjście z lasu skończyło by się dla niej tragicznie jeszcze szybciej, więc koniec końców zrobiła co mogła…w sumie niewiele ;).

Faza pierwsza bitwy dobiegła końca gdy nasze armie spotkały się na wysokości lasku:

free peoples vs khorn1

Tutaj niejako kończy się historia tego skrzydła. Dalej wyglądało to tak że, bohaterowie Khorna zostali „zesnajpieni” przez Luminark z ewentualną pomocą snajperów oddziałowych a reszta „rozgniewanych osiłków” dosyć nieskutecznie waliła w mur z moich guradów (save na 2+ z przerzutem 1) ginąc w powiększających się ilościach od mojego ostrzału.  Moje straty natomiast w turze walki wręcz, wyglądały mniej więcej tak:

free peoples vs khorn2

Na drugim skrzydle było nieco ciekawiej:

free peoples vs khorn3

Tutaj przez chwilę było groźnie. Jednak gdy Greatswordów wspomogła 20- dziestka handgunersów zza pleców i kusznicy z centrum sytuacja się rozwiązała.

free peoples vs khorn4.jpg

Teraz należy dodać, że pomimo iż dziesiątkowałem armie chaosu przegrywałem na punkty! Na prawym skrzydle były dwa znaczniki do których nie mogłem dotrzeć. Tutaj też jednak w końcu poszło po mojej myśli.

Pierwszy raz udało mi się z niezłym skutkiem odpalić ‚abilitkę’ Azyros’a. Weszło d6 mortali w 3 różne odziały Khorna. Posprzątało to resztki ‚chaośników’ z jednego znacznika, który zająłem w chwilę później. Był to koniec 4-tej tury. Chwilę później Luminark spopielił 6 z 10 Reaverów strzegących kolejnego znacznika i ….generalnie podaliśmy sobie ręce. Wygrywałem bodajże o 1 punkt ze sporą szansą na zdobycie 5 -ciu kolejnych w ostatniej turze.  Khornowi na stole zostało 2 Reaverów i jeden priest (bohater)  – bez widoków na odwrócenie sytuacji.

Tak że, duży major dla „FreePipsów”.

Podsumowując tą rozgrywkę, generalnie bitwa potoczyła się tak jak myślałem. Free Peoples są stworzeni do niszczenia takich armii jak Khorne czy IronJawz. Straciłem jakieś 250 pkt. Jak widać, trzeba jednak uważać żeby nie przegrać na punkty.

Kuba się trochę sam oszukiwał :), nie doczytując jak dokładnie działają Skullreapers. Wyszło z tego kilka śmiesznych sytuacji, gdzie wspomniane ‚kafary chaosu’ bardziej raniły siebie niż mnie…he he. W końcowym rozrachunku myślę, że nie zmieniło by to wyniku bitwy.

Drugą bitwę zagrałem przeciwko….Changehost’owi. Sam chciałem….

W świetle wczorajszego „Faction Focus: Ironjawz” nawet nie chce mi się za bardzo tej bitwy opisywać… 😉

Motywem przewodnim była moją chęć zagrania 2xMaw Crusha. Nie mam drugiego goryla więc na zdjęciu stara Wyverna na białym placku to Maw Crusha :).

Wylosowaliśmy scenariusz ze „schodkami”.

Ustawienie wyglądało tak:

Ironjawz vs changehost

A potem się zaczęło….

Generał na Maw Crushy padł zanim zdążył cokolwiek zrobić – a i tak żył długo dzięki amuletowi z  wardem. Długo nie znaczy że przetrwał pierwszą turę…

Ironjawz vs changehost1

Patrząc na pozytywny aspekt zaistniałej sytuacji, mogłem podmienić proxy na „nieżyjącego generała” :).

W rozgrywce był jeden moment przełomowy (tak się przynajmniej mogło zdawać). Widoczne powyżej Skyfires spaliły szarże na moich dzielnych, bezużytecznych chopaków. Waląc w nich przez dwie tury sprowadziłem je do 1 sztuki…

Ironjawz vs changehost2

Chwilę potem 4 zmartwychwstały….

Generalnie w turze nr 3. podaliśmy sobie ręce bo nie bardzo miałem już czym grać.

Jak już napisałem, przez chwile była nadzieja. Popełniłem jednak kilka błędów – związanych z tym, że pewne aspekty changehosta nie były mi znane, np. Maw Crusha zaatakowała pink horrory (choć nie wiem co innego miała zrobić…), pozwoliłem Skyfire’om atakować pierwszym w drugiej turze.

Po raz kolejny jednak powiem, że nie wiem czy naprawienie tych błędów wpłynęło by  na wynik bitwy z tą „pojechaną” armią 😀

W każdym razie zapraszam do oglądnięcia jeszcze kilku zdjęć z moich i nie tylko bitew:

Do następnego razu…

Reklamy

Age of Sigmar: Orruk boar boyz

warsztat

Nadchodzi druga odsłona naszej kampanii AoS. Pierwsza bitwa rozegrana zostało jako ‚skirmish’ (TUTAJ można zobaczyć/poczytać). Tym razem będziemy grali pełnego AoS’a, o ile tak można nazwać bitwę na 500 pkt. :).

Ciężko coś złożyć dla Iron Jawz w 500 pkt-ach. Generalnie miałbym mniej ludków niż w ‚skirmishu’, dlatego postanowiłem poszerzyć swój wybór o dostępne   w „Path to glory” jednostki Destrukcji.

Nie jestem jeszcze pewny co użyje, ale przy tej okazji postanowiłem odświeżyć swoich orc boar boyzów.

Myślę, że wyglądają całkiem ok…

orc boar boyz

…ale brakuje im trochę „Daka”(w tym wypadku żółtego koloru) i podstawki jakby nie te. Nie mam nic przeciwko kwadratom, ale za eklektyzmem już tak bardzo nie przepadam.

Niestety szybka przeróbka nie wchodziła w grę.

orc boar boyz boss

Kwadraciak nijak nie pasował na przewidzianą okrągławą podstawkę. Rozważałem obcięcie tylko rogów kwadratowej podstawki, szybko jednak z tego zrezygnowałem. Pozostawało obcięcie podstawek i ulokowanie ich na nowych, w nieco innym miejscu.

O tak:

orc boar boyz boss1

No i jak to u mnie w ruch poszły „młotek” i obcęgi (tym razem dosłownie 🙂 ). Wkrótce większość dzików wyglądała tak:

boar

Niestety nie obyło się bez ofiar tym razem. Dzik szefa złamał racicę biedaczek! No cóż, nic co by klej do plastiku nie naprawił. Dla dodatkowego wzmocnienia zastosowałem jeszcze, szybko zainscenizowany „kajdan” na raciczce :).

Jeszcze tylko małe niwelowanie schodka powstałego po starej podstawce i…

boarz.jpg

…całość gotowa do podmalowania i wykończenia podstawek.

Oto kilka zdjęć z wyniku końcowego:

Do następnego razu…

Shadespire: Ironoskull’s Boyz

warsztat

Zbliża się koniec roku, i jakoś tak głupio było by nic nie zmieścić :).

Generalnie czas mi mija na kombinowaniu, jak zrobić podstawki do mojej armii Free people. Eksperymentuje z pewnymi materiałami, narzędziami i rozwiązaniami. Temat jest szerszy, bo od razu myślę nad terenami i stołem, tak by wszystko w miarę pasowało.

Niewątpliwie „pochwalę się” jak już skończę.

W ramach małej przerwy od malowania zielono-czerwonych „falbanek”,  machnąłem szybko moich „szejdspajerowych” orruków. Zasłużyli na farbę, wygrywając ostatnio dwa razy :).

Brakuję jeszcze im trochę detali, ale są „battle ready” więc chyba mogę ich trochę pokazać.Oto owe „chopaki” :

Na zakończenie chciałem podziękować wszystkim odwiedzającym! Niby ten blog głównie mnie ma mobilizować do kończenia projektów, jednak każde odwiedziny cieszą!( prawie 20 000 wyświetleń! 😀 ) Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze (tutaj i na facebook’u) i zwyczajowe:

Do następnego razu…