Warhammer 40k: 8-ma edycja. Pierwsza odsłona.

warsztat

Dziś temat który raczej rzadko gościł na moim blogu: Warhammer 40 000. Chyba dałem się skusić na nową, 8-mą edycję.

…a może jest tak że, skończyły mi się wymówki by nie zajmować się tym tematem(?).

Generalnie już raz próbowałem grać. Było to w 5-tej edycji. Kupiłem zestaw startowy, i przystąpiłem do ‚składania’ (…a jakże!) orków. Odbyłem jakieś ‚przyjacielskie’ gry, po których nie mogłem zrozumieć jak moje orki mają radzić sobie z (przebrzydłymi) ‚człowiekami’, sługusami ‚dedniętego’ imperatora.

Próbowałem też ‚Kill Team’ z podobnym rezultatem :). Tak czy siak miałem zamiar rozwijać to hobby, ale jakoś tak wtedy brakowało czasu.

Niestety gra nie chciała z jakiś powodów na mnie poczekać, i szybko nadeszła 6-sta, a potem 7-ma edycja.

Przyglądałem się grającym w „7-demkę” , przeglądałem też trochę reguły i dosyć szybko stwierdziłem że, „nie ma bola” bym się tym zajął! Jeśli miałbym się doktoryzować, to wybiorę raczej coś innego niż zepsuty (…bo takim dla mnie był) system „Warhammer 40K”.

Teraz w sprawie wspomnianych wymówek…

40-stkowy wszechświat niewątpliwie budzi moje zainteresowanie. Swego czasu bardzo chciałem grać w „Necromundę”, ale wtedy już o modele było ciężko, a poza tym ja chciałem grać orkami (…a jakże!). Myślałem sobie jak to by było fajnie, gdyby w tą „Necromundę” można było grać normalnymi frakcjami do 40-stki.

…no i pojawił się „Shadow War:Armageddon”. Odwołując się, do znalezionych gdzieś pokładów „silnej woli” oparłem się pokusie (póki co…) zakupu tego ‚nowego’ systemu.

To był pierwszy z „kosmicznych wirów” który zaczął przyciągać mnie w kierunku świata „grim & dark”.

Co tam mówiłem sobie, w końcu sama 40-stak ciągle jest niegrywalna! Wtedy zaczęły się pojawić na sieci „zajawki” nowych, zmienionych zasad, hmmmm…..

Koniec końców, znów koncentrując się bardzo machnąłem na to ręką, myśląc eeeeeee…a na koniec i tak wygrają „Spejs Marins”.

…no i oglądnąłem na „Y” wszystkie raporty bitewne jakie ówcześnie były dostępne dla orków. To co zobaczyłem podsumuję stwierdzeniem jednego z graczy, którego sprawozdanie oglądałem:  Nigdy nie sądziłem, że zobaczę jak gracz orków wyciera podłogę graczem space marines… (wolne tłumaczenie z ang.)

😀

I tutaj zabrakło mi już silnej woli, tak że wczoraj udałem się do krakowskiego Vnaheim’u, i póki co skromnie nabyłem „Index: Xenos 2” plus dostałem darmowe reguły do nowej edycji.

I tu tak naprawdę zaczyna się moja opowieść, bo będzie ona o rozpoczęciu dla mnie 40-stkowego hobby.

Nie zaczynam całkiem od „0” bo, „coś tam mam i coś tam wiem”, ale ciężko o mnie mówić żebym się dobrze orientował w temacie.

Zacząłem więc od wygrzebania moich 40-stkowych orków. W 5-tej edycji coś tam zacząłem „paćkać”. Przyświecała mi idea, by szybko pomalować modele szeregowe, nie koniecznie na najwyższym poziomie tak by można było nimi grać. Oto co znalazłem w szafie 🙂 :

boyz 40k wip

Szybkie malowanie. Skóra „2-tonowa”, poza tym pomalowane elementy pancerza, broń i skórzane „oporządzenie”.

boy 40k wip

Myślę, że „hopaki” są jak najbardziej ‚ok’ do wystawienia na stół. Dlatego będę się trzymał tego schematu z czasem dodając do niego nowe elementy.

Znalazłem też zaczęty jeden z „kopterów”:

kpter vip

Orki w 40-stce są dla mnie arcy interesujące ze względu na możliwości „przeróbek”. Oczywiście konwertować można wszystkie frakcje, ale ja mam tendencję do konwersji robionych „na kolanie”, bez mierzenia, obliczani i prostych kątów – tak jak orki :).

Na powyższym zdjęciu widać, że zabrałem się za dorobienie „big shooty” z „plasticardu”:

big soota

Nie do końca na zdjęciach widać szczegóły, ale wydaje mi się że, po pomalowaniu będzie wyglądać bardzo „fajnie-orkowo”. Oczywiście muszę dorobić i „namagnesować” jeszcze drugą.

Z modeli które obecnie jeszcze pójdą na warsztat, jest jeszcze figurka w której się zakochałem. Uważam że jest fantastyczna, i kupiłem ją nawet nie mając zamiaru grać w 40-stkę :).

Mowa o nim:

boss zagstruk

Jak widać, też coś zacząłem go malować. Dodatkowym atutem jest, że jest to wersja metalowa. Po przegranym meczu mogę nim cisnąć w przeciwnika, potencjalnie wyrządzając spore zniszczenia… :D.

Dokładnie pamiętam że, patrząc na tą figurkę doszedłem do wniosku że jego „sluga” jest jakaś niepozorna jak na tak konkretnego gościa. Co za tym idzie, postanowiłem ją „upgrejdnąć”do wyższego poziomu. Wersja oryginalna i moja, nieco zakurzona przeróbka:

zagstruk sluga

 

🙂

To tyle na dzisiaj. Jeśli jesteście zainteresowani moimi postępami w temacie 40-stkowym, serdecznie zapraszam do śledzenia moich „modelarsko – graczowych” wynurzeń ;).

 

…do następnego razu.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s