Blood Bowl: Konwersja Black Orc

warsztat

Kupiłem Blood Bowl, co zapewne można już było zauważyć po wcześniejszym moim wpisie w tym temacie.

Moje pierwsze próby budowania drużyny, tudzież materiały na ten temat na sieci pozwoliły mi się zorientować, że dostępne w ‚podstawce’ orki nie stanowią idealnej rozpiski.
Generalnie zdecydowałem się na posiadanie 4 Black Orc’ów w drużynie a w pudełku dostępne są tylko 2 osobniki.

Pewnie mógłbym jakoś dokupić brakujących zawodników, ale 4x taki sam Orc to już nieco za dużo jak dla mnie.

Postanowiłem sobie więc dorobić, na razie jednego na próbę. Prawdą też jest, że o ile nie grałem jak dotąd w BB, to patrząc (w przeszłości) na różnego rodzaju konwersje na ‚necie’ snułem plany prze-konwertowania sobie całej drużyny, tak dla ‚fun’ :).

Na początek, nieco nie w temacie zdjęcie moich „line Orców”, których świeżo skończyłem. To tak celem porównania, mojej kreacji do oryginałów.

blood-bowl-orcs-line

Black Orca postanowiłem przerobić z….no…Black Orca :). Generalnie pełno takich kreacji na sieci. Już na początku natrafiłem na mały problem jednak. Skończyły mi się owe orki w plastiku. Co oczywiste lepiej się je konwertuje, poza tym są większe od starych metalowych. Lepiej pasują do tych z obecnego zestawu BB.

Generalnie GW zmieni nieco Orki/Orruki. Proporcje są inne w obecnie wydawanych modelach i ciężko o idealne spasowanie.

Tak czy siak oto efekt końcowy, od niego dzisiaj zacznę 🙂 :

A tak ów ‚zawodnik’ zaczynał 🙂 :

Do następnego razu…

Frostgrave – Zombies!

warsztat

Zrobiłem parę chodzących truposzów z myślą o „Frostgrave”. Malarsko nic specjalnego raczej szybka wersja. Kolory podstawowe, „drybrush+overbrush”, „wash” i jeszcze więcej „drybrush” 🙂 po czy m trochę farbek technicznych.

Pierwszy z nich to po prostu „zombie” z Mantica:

Drugi to mieszanka Mantica i korpusu z „Frostgrawowych żołnierzy”. Uroczy.

I wreszcie trzeci znaleziony w „szpargałach” ucięty w pasie korpus Mantica. Coś, kiedyś chciałem z niego zrobić, ale chyba nie wyszło 🙂 bo leżał już tak od dawna. Trochę „greenstuff’owych” flaków i całkiem miły „pełzacz” wyszedł.

 

Do następnego razu…