Frostgrave: Kampania bitwa 1. Enchanter vs Summoner

battlereport

W Krakowskim  Vanaheimie trwa nasza mała, inauguracyjna kampania w Frostgrave. Rozegrałem moja pierwszą bitwę. Była absolutnie fascynująca! :). Zmierzyłem się z Owcem który gra „Summonerem” i absolutnie fantastyczną bandą arabopodobnych najemników.

Jego grupa nie jest jeszcze wymalowana do końca. Gdy ich dokończy będą się prezentować wyśmienicie!

Jako że była to pierwsza bitwa dla nas obu, wedle zasad naszej kampanii graliśmy scenariusz standardowy.

Oto, jak wyglądały obie bandy (po prawej stronie istoty „przyzywane”, które nie koniecznie wzięły udział w rozgrywce). Summoner:

summoner warband

Od prawej: 2xthug, thief, dog, wizard(powyżej), treasure hunter, 3x archer i powyżej (niebieski) apprentice.

Enchanter:

warchanter warband

Ja miałem w składzie: Wizard+ apprentice, men at amrs, soldier, 2xthug, thief, archer, crossbowman ,dog.

Tak wyglądał stół:

frostgrave table

Generalnie, boki nieco puste, środek gęsty :).

Zanim zaczęliśmy Owiec próbował przyzwać zombiego, bezskutecznie. Mnie udało się „zaczarować” medium construct’a. Dołączył on do mojej bandy, w związku z czym (póki co) zrezygnowałem z psa.

Inicjatywę wygrał mój przeciwnik i to on pierwszy ruszył po skarby. Jeden z nich widoczny w rogu budynku. Jego czarodziej przyzwał też zombie, tym razem skutecznie.

t1

W odpowiedzi mój czarodziej również popędził swoich 3 podwładnych. Rzuciłem też „strenght” na men at arms’a. W widocznej ruinie jest jeden skarb, ale postanowiłem go zostawić dla tych z tyłu.

t2

W rundzie „uczniów” oboje bezskutecznie próbowaliśmy rzucać czary. Mojemu apprentice’owi nie udał się kolejny „Strenght”, jednak bez skutków ubocznych. Owiec doszedł do wniosku że, jego uczeń rzuci „Teleport”. Było to mylne założenie 🙂 i biedak po dużym „fail’u” dostał dwie rany.

W kolejnej turze to ja uchwyciłem inicjatywę. Mój brodaty dziad (czarodziej znaczy…) udanie wyczarował mgłę. To pozwoliło jego sługusom bezpiecznie zbliżyć się do skarbu widocznego na środku, za ścianą mgły.

t3

 

Zająwszy się czarowaniem, nieco „wystawiłem” mojego czarodzieja. Mogło się to na mnie zemścić, gdy wraży „kuglarz” wziął się za „elemetal bolt’a”, którego miał zamiar wystrzelić w kierunku mojego bohatera. Na moje szczęście czar nie wypalił.

W rundzie uczniów, mojemu udało się rzucić „siłę” na swojego mistrza, terminator Owca jednak znowu się pokaleczył próbując wyczarować impa (Strzałki to mniej więcej lokacje skarbów).

treasures

Z innych rzeczy które się działy, łowca skarbów Owca, podniósł skarb w ruinie po prawej. Jego złodziej zrobił to samo ze skrzynią u góry ekranu. Podobnie ze skarbem, po lewej w obserwatorium.

Ja miałem w posiadaniu ten na środku za ścianą mgły i dolny po lewej. Jeden jeszcze był za mauzoleum (kwadratowy domek na środku). W jego kierunku podążały przeważający siły przeciwnika…

W następnej turze inicjatywa ciągle należała do mnie. Czarodziej rzucił „elemental hammer na „soldier’a”, a mistrz magii Owca pokaleczył się próbując wyczarować impa :).

Postanowiłem posłać mojego ucznia na prawą flankę by walczyć o skarb przy mauzoleum. Przy okazji zadał sobie obrażenia próbując rzucić „siłę” na nie pamiętam już kogo.

t4

Tymczasem za ścianą mgły pojawił się wrogi osiłek. By zabezpieczyć odwrót mojemu złodziejowi ze skarbem mój „zbrojny” postanowił go zaatakować.

t5

Wraz z czarem na sobie miał „fight” +5 do +2 wrażego osiłka. No i oczywiście mój „wiking” koncertowo dostał po pysku od faceta w „różowej pidżamie” :(.

Znaczy, w sumie nic strasznego się nie stało. Mój „zbrojny” przegrał walkę bez obrażeń i został odepchnięty, jednak liczyłem na coś znacznie więcej. Wyprzedzając bieg wydarzeń było to moment kiedy „bogowie kości” nieco się ode mnie odwrócili, co dotychczas było domeną Owca :D.

Akcja na prawej flance, za mauzoleum udała mi się nieco bardziej. Kusznik wychylił się zza rogu i wlepił bełt w czerep ogromnego psa, który warował przy skarbie. Trup na miejscu.

t6

Łucznik Owca zdołał jednak doskoczyć do skrzyni i ją podnieść. By przeważyć szalę na moją korzyść wysłałem tam mojego „constructa”, a mój osiłek doskoczył do łucznika ze skarbem.

t7

Na prawej flance, koło mauzoleum się zakotłowało.

Do walki przyłączył się koleś w „różowej pidżamie”, ufny w swoje wcześniejsze zwycięstwo nad moim „zbrojnym”. Uczeń Owca, próbował po raz kolejny przyzwać impa i…po raz kolejny się pokaleczył :D. Jego łucznik posłał strzałę w mojego kusznika, widocznego za rogiem i zadał mu obrażenia. Ten jednak z zimną krwią, przeładował swoją, jakże skomplikowaną broń i dublując swój wyczyn z psem – jednym strzałem położył łucznika trupem!

t8

Mój uczeń zmienił pozycję i próbował rzucić „siłę”, tym razem jednak mu się nie powiodło i jeszcze do tego się pokaleczył.

Tymczasem, „koleś w pidżamie” poważnie natłukł mojemu osiłkowi. To umożliwiło ucieczkę łucznika ze skarbem. Daleko jednak ne uciekł bo dopadł go mój „construct”.

t9

Rozgrywka pod mauzoleum była dla mnie kluczowa. Musiałem zdobyć ten skarb, by mieć w posiadaniu 3, podobnie jak Owiec.

Nie znaczy to jednak że, nie próbowałem ukraść mu już posiadanych skrzyń.

Łucznik na lewej flance, dwukrotnie próbował ustrzelić poszukiwacza skarbów który oddalał się coraz bardziej.

t10

Mój znakomity „zbrojny” dopadł nawet złodzieja ze skarbem i zdawało się że nic prostszego jak go ukatrupić. W końcu złodziej miał -1 do walki za niesioną skrzynie i jego broń/sztylet zadawała -1 obrażenia.Tak w ogóle, to i bez tego był gorszy w walce wręcz od mojego podwładnego.

Jak już się zapewne domyślacie, złodziej rozniósł na strzępy mojego „wikinga”kończąc jego rozgrywkę w tym meczu. Wesoło pogwizdując i ciągnąć za sobą skrzynię, ruszył niespiesznie ku krawędzi stołu.

t11

Tymczasem Owcowi (po nie wiem ilu nie udanych próbach…) udało się wyczarować impa, i to dwa (w różnych miejscach)!

t12

Mimo tego dramatycznego sukcesu (czarodziejom specjalizującym się w „przyzywaniu” po „10” próbie, udało się przyzwać najmniejszego i najprostszego z demonów 😀 )nie miały one zbytnio wpływu na wynik gry. Oba poległy dosyć szybko nic nie uczyniwszy.

Wracając do dramatycznych wydarzeń koło mauzoleum. „Construct” który zdołał złapać łucznika ze skarbem, zademonstrował jak nie należy prowadzić walki wręcz i przegrał. Łucznik znowu mógł nieco się oddalić ciągnąc za sobą skrzynię. Za karę rozzłoszczony „średniowieczny robot” dopadł ucznia czarnoksiężnika Owca, i machnięciem swojej żelazno-drewnianej łapy go uśmiercił. Co za szkoda….dla Owca znaczy się.

t13

Tymczasem do uciekającego łucznika, dołączył „koleś w pidżamie”. Nie dobrze, ten osiłek to dla mnie „zła karma”…

Nie sfotografowałem tego najwyraźniej, ale dodatkowo była jeszcze sytuacja gdzie „koleś w różowej pidżamie” natłukł moim dwóm typom na raz. Czułem do niego zasłużony respekt.

W tym punkcie gry Owiec miał już wyniesione 3 skarby. Ja tylko 2, tak że rozgrywka tutaj stała się absolutnie kluczowa dla mnie. Grałem o remis.

Pojawił się mój mag, który rzucił na „robota” czar „elemental hammer”,  a uczeń dodatkowo obdarzył go „siłą”. Najważniejsze jednak było to że, mój mocno pobity osiłek, dopadł „kolesia w różowej pidżamie” i zarąbał go. Na śmierć.

t14

Wszystko wyglądało nieźle, dopóki w dalekiej perspektywie nie pojawił się wrogi „kuglarz” i nie cisnął „elemental boltem” w mojego „constructa”. Średniowieczny robot z drewna szybko zajął się ogniem i uszła z niego magia, kończąc dla niego ten mecz…

t16

Łucznik ze skarbem ponownie się oddalił. Ruszyli za nim w pościg mój terminator czarnoksięstwa i osiłek (opromieniony blaskiem zabicia „Kolesia w różowej pidżamie”).

Mój osiłek od dłuższego już czasu był bardzo bliski śmierci. Nie powstrzymało to go jednak! Dogonił…

t15

…i zarąbał swoją siekierą piekielnego łucznika, za którym uganiałem się pół gry! 😀

To w sumie był koniec. Nic się już nie wydarzyło godnego uwagi. Podzieliliśmy się skarbami co oznacza remis.

W fazie post-meczowej/kampanijnej zarobiłem nieco pieniędzy. Wynajmę za nie kapitana i pewnie jeszcze kogoś. Czarodziej ( i jego uczeń  zyskali 2 poziomy). Niestety czary które znalazłem są nie za bardzo przydatne. No cóż następnym razem, w tej kwestii będzie lepiej.

Grunt że oboje bawiliśmy się świetnie!

 

Do następnego razu…

Reklamy

3 thoughts on “Frostgrave: Kampania bitwa 1. Enchanter vs Summoner

  1. No sporo roboty włożyłeś w ten raport jak widzę (tzn. takie mam wrażenie). Sam też czasami coś napiszę dlatego wiem ile trzeba się namęczyć żeby wszystko ładnie opisać.

    Frostgrave jest świetny, ładne macie tam makiety i bandy u Was.

    Lubię to

  2. Berdysz, dzieki za raport i swietna gre, bawilem sie naprawde swietenie! ( i to pomimo kostki, ktora przez 3 pierwsze tury nie rzucala wieceje niz 7 🙂 ) A tak tylko w ramach sprostowania – jeden z impow nie byl tak do konca bezuzyteczny (imp karate-kop-z-obrotu) – zwaizal Cie walka na cale poltorej tury 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s